Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 23 września 2021 imieniny: Tekly, Bogusława | POCZĄTEK JESIENI
Rozkład jazdy autobusów Ogłoszenia Imprezy i wydarzenia Ceny paliw

Na skróty

No i nastał koniec na samym początku

Zbigniew Smółko   
wtorek, 15 czerwca 2021 06:00

Skąd on wiedział?Motto: Nową przypowieść Polak sobie kupi – że i przed szkodą i po szkodzie głupi.

Do tej pory za największych pajaców w dziejach polskiej piłki uważałem gości, którzy przed Euro 2012, przed tym jednym, jedynym turniejem, kadrę dali do prowadzenia Frankowi Smudzie. Po trzech latach przygotowań i remisie z Grekami, następny mecz z Rusami zaczęliśmy w ustawieniu, które nigdy wcześniej nie było próbowane.

I co? Teraz mamy personalnie skład jak nigdy. I wynajmujemy faceta, który w zasadzie nigdy nic nie wygrał i liczymy, że nagle odpali. Facet przestawia drużynę na trzech obrońców i w pierwszym meczu gra czwórką (tak w przybliżeniu...) i pierwszy raz z jednym napastnikiem. Z Linettym i Rybusem. Przecież on ten skład ewidentnie losował (bęben maszyny losującej jest pusty, blokada została zwolniona...)

 

Nieślubne dziecko

Adam Świć   
poniedziałek, 14 czerwca 2021 16:00

TelegazetaEuro – póki co – jest dobre. Nudą z boiska wieje rzadko. Czyli nie tylko dramatyczną i szczęśliwie zakończoną walkę o życie Christiana Eriksena zapamiętamy z tego turnieju.

Stawiałem od miesięcy na Włochów (mam świadków), więc cieszę się, że chyba mam rację. Ale diabelnie mocna jest Belgia, a Lukaku – niech was nie myli kolor skóry – to nieślubne dziecko Lewandowskiego i Suareza. Anglia spoko. Chorwacja niech już zmienia wartę. Nie nabijajcie się z Finlandii, pseudofachowcy od okręgówki! Holandia – jednak nie, i długo nie. Ciekaw jestem młodej Hiszpanii i, mniej, Portugalii oraz oczywiście Francji i Niemców, którzy na pierwszy ogień zetrą się ze sobą.

Ale tak naprawdę w tym turnieju interesuje mnie tylko Polska.

 

Z dziennika Malkontenta. Dzień 3.

Sebastian Markiewicz   
poniedziałek, 14 czerwca 2021 16:00

MalkotentJak zwykle będąc nieco nie na czasie nawiążę jeszcze do przedwczorajszego meczu Belgii z Rosją. Trzecia bramka w wykonaniu Lukaku trochę mi przypomniała finał wspominanego już przeze mnie mundialu ‘86, gdy niby nic się nie działo, a tu Maradona – cyk, genialne prostopadłe podanie d Burruchagi i Niemcy (ci zachodni) przegrali. Tak to jest – jedno genialne zagranie wystarczy. Tylko że, mam wrażenie, że wówczas to wszystko działo się o wiele wolniej, ten Burruchaga biegł, biegł i biegł, a tu – cyk, Lukaku przyspiesza niczym Bolt, jeden kontakt z piłką i pozamiatane.

Jako bramkarz-oldboj mam wrażenie, że powoli na negatywnych bohaterów turnieju wyrasta kilku bramkarzy. Cakir – raz. Dmitrievski – no padaka, dwie bramki jego. Bachmann – cóż, prócz tego, że wypuścił piłkę z rąk, to w ogóle cała akcja przypomniała mi, jak padała większość bramek w rozgrywkach klas czwartych szkoły podstawowej w roku pamiętnym osiemdziesiątym dziewiątym. Buszczan powinien pierwszą literę nazwiska zmienić na P.

 

Ze Słowacją pewnie wygramy

Zbigniew Smółko   
poniedziałek, 14 czerwca 2021 06:00

I jak będzie?Na razie zero niespodzianek.

Po meczu Anglii z Chorwacją dalej nie mam zdecydowanego faworyta do wygrania tego turnieju, ale już wiem, kto będzie się mocno liczył za 3 lata. To pokolenie Anglików jest świetne. Za to Chorwacja jednak słabsza niż myślałem. Peselu nie oszukasz.

Mecz Holandia – Ukraina pokazał, że często wynik przesłania rzeczywistość. Mecz był taki dość typowy na 4:1, w porywach na 5:0, a tu nagle się robi 2:2 po tym, jak najpierw jeden chłop oddał strzał życia, a potem obrońcy na chwilę odpięli się od akcji. Bramkarz Ukrainy owszem, parę piłek obronił, ale w gruncie rzeczy to jego odciski palców są na dwóch bramkach.

Niemniej jednak oglądało się to pysznie i będzie mi bardzo smutno, kiedy Holandia odpadnie w 1/8.

 

JAJAKOBYŁY...

Andrzej Kotyła   
niedziela, 13 czerwca 2021 14:00

JajakobyłyNie jestem w stanie dłużej dusić tego w sobie, iż pomysł mojego tylko trochę młodszego Kolegi Zbyszka Smółki na felieton stylu „jajakobyły” przypadł mi do gustu, albowiem porusza on dotkliwie najgłębsze pokłady mojej próżności, w której jestem wysoce nieumiarkowany.

Skoro na dodatek nieocenionemu temuż szefowi typera piłkarskiego na „iledzisiaj” nie przeszkadza fakt, że absolutnie nie znam się na piłce nożnej, wysyłam najnowszą produkcję mą bez szczególnej nadziei i planu na powrót do obiegu felietonistycznego w mieście jeszcze moim, ale coraz mniej ulubionym.

 

Święto maluczkich, czyli Pandew i kumple debiutują na Euro

Michał Szczygielski   
niedziela, 13 czerwca 2021 13:00

Franciszek otrzymuje koszulkę piłkarskąWiele mówi się o tym, że tegoroczne Euro jest rozgrywane w nie najlepszej formule. Pełna zgoda w kwestii meczów na całym kontynencie – to absurd, zabijający ducha imprezy. Będę jednak bronił pomysłu z 24 drużynami w turnieju i otwarciem salonów dla tych nieco mniejszych i biedniejszych. Dlaczego? Ano dlatego, że jeden z ostatnich bastionów futbolowego romantyzmu. Wystarczy spojrzeć na wczorajszą historię napisaną przez Finów. Albo bliżej przyjrzeć się temu, co właśnie dzieje się w Macedonii (od niedawna oficjalnie „Północnej”).

 

Miało odpalić to odpaliło...

Zbigniew Smółko   
niedziela, 13 czerwca 2021 10:00

Radość po strzelonym golu przynosi różne efektySerce Ericksena odpaliło i to właśnie jest najlepsza informacja z wczoraj. Pierwszy mecz bez znaczenia, w drugim dramat pozasportowy. W zasadzie to jestem zwolennikiem unieważnienia zakładów na to spotkanie, przecież to los jak wicher, dograli bo musieli, ktoś przecież reklamy w telewizji wykupił, ale żeby traktować wynik serio to już lepiej kostką rzucać było. W meczu Bruksela kontra Moskwa wszystko po mojej myśli i planowo. Belgia nie zagrała wielkiego meczu, Rosjanie ambitni i w ogóle fajne chłopaki, ale mają jedną wadę: w piłkę to oni grać nie umieją.

XXX

Parę słów o Eriksenie. Jak mawiał świętej pamięci Stefan Kisielewski: to nie kryzys a rezultat. Liga, puchary krajowe, europejskie, jakieś eliminacje, Liga Narodów, teraz turniej w czerwcu, jeszcze wyścigów odkurzaczy brakuje. My nie nadążamy obejrzeć, oni nie nadążają zagrać jak się okazuje. Nawet nasze Orlęty, dochodząc dwa razy z rzędu do finału wojewódzkiego Pucharu Polski grają 48 spotkań rocznie. To świr jest.

 

Z dziennika malkontenta. Dzień 2.

Sebastian Markiewicz   
niedziela, 13 czerwca 2021 06:00

MalkotentNie spodziewałem się, że telewizja Kurskiego czymś mnie pozytywnie zaskoczy. A jednak. Spełnili mój odwieczny postulat, to znaczy na aplikacji mobilnej uruchomili funkcję Szpak off, czyli możliwość całkowitego wyłączenia komentarza. O ile głos Szpakowskiego jest niepodrabialny i dla mnie legendarny, bo towarzyszy mi od kołyski, o tyle przeświadczenie, że oglądamy różne mecze zaczęło mi towarzyszyć we wczesnych latach 90-ych, ponieważ pan Dariusz już wtedy zaczął widzieć rzeczywistość inaczej, niż ona się na boisku przedstawiała. Punktem szczytowym były mistrzostwa świata w 2014, kiedy konsekwentnie przez cały mecz widział na boisku Diego Maradonę, dwadzieścia lat po zakończeniu kariery przez tego ostatniego. Kto wie, może sam boski Diego dzielił się z nim substancją, przez którą zmarł nieco przedwcześnie. Ostatnio Szpakowski już reklamuje sieć sklepów RTV AGD, a kto wie, czego się jeszcze doczekamy...

 

Włochy 3:0 Turcja

Bartłomiej Powałka   
sobota, 12 czerwca 2021 12:00

Trzy do zera3:0. Nie będę kłamał – nie spodziewałem się aż takiego lania. Bałem się, że mecz będzie nudny, ale widziałem, że włączę TVP Sport o 21.

Mogłem wziąć się za pisanie pracy na studia albo obejrzeć ten mecz. Wybór był prosty. Nawet jakby to była Łęczna z Podbeskidziem, i z góry wiedziałbym, że będzie 0:0 – brałbym w ciemno. Na początku po cichu liczyłem na Turków, chociaż chciałem, żeby wygrał futbol. Tak po prostu. Żeby zostać maksymalnie bezstronnym i spojrzeć na ten mecz chłodnym okiem, na obiad zjadłem pizzę, a na kolację zamówiłem sobie „kebsa”. Tak w życiu jak na talerzu – chciałoby się powiedzieć. Pizza była lekka, aromatyczna i smaczna, kebab za to ciężkostrawny i banalny. Niby były zaskakujące próby, jak jakiś koperek w sosie, ale nie zmieniło to ogólnego obrazu. Pizza 3, kebab 0.

 

Z pamiętnika Malkontenta, dzień 1

Sebastian Markiewicz   
sobota, 12 czerwca 2021 07:00

Sebastian MarkiewiczW zasadzie nie rozmawiam o piłce z ludźmi, którzy nie pamiętają mundialu w Meksyku. Bo klubowa skończyła się dla mnie w połowie lat 90-ych (wraz z powstaniem „ligi” „mistrzów”), a reprezentacyjna na mundialu w Japonii i Korei, gdzie pewna „artystka” znana z jednej piosenki tak zaczarowała swoim śpiewem sędziów, organizatorów, i kto tam jeszcze za udział wziął, że Koreę doczołgali do półfinału, eliminując Włochy i Hiszpanię.

Od tamtej pory oglądam w zasadzie tylko duże turnieje. Trochę, żeby się pośmiać z „naszych”, żegnających się po trzecim meczu (niechlubny wyjątek zrobili pięć lat temu).

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 5 z 116