Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 17 września 2019 imieniny: Justyny, Franciszka | 1939 - wojska ZSRR wkroczyły na teren Polski
Rozkład jazdy autobusów Ogłoszenia Imprezy i wydarzenia Ceny paliw

Na skróty

5 sierpnia 2011. Żyrzyn - Łagów

Mariusz Szczygieł   
piątek, 05 sierpnia 2011 20:58

Most w Puławach - rok temu- A dzisiaj oni idą fajnie sobie... Z Żyrzyna... Puławy...- wspomina etap Adam Adamski, wielokrotny pielgrzym.

- Jeśli chodzi o dzisiejszy odcinek, to jest to około trzydziestu kilku kilometrów. Trudno powiedzieć dokładnie ile, ponieważ grupy rozchodzą się w różne miejsca na nocleg. Teoretycznie odcinek ten kończy się w Łagowie, ale pielgrzymka śpi w różnych miejscowościach, np. w Pająkowie, Wólce Łagowskiej. Radzyńska grupa śpi właśnie w Wólce Łagowskiej. Nocleg jest w tym miejscu od kilku lat, od czasu remontu mostu na Wiśle w Dęblinie. Wtedy zmieniono trasę pielgrzymki i skierowano ją przez Puławy. Samo przejście przez Puławy jest bardzo fajne, ponieważ bardzo dużo mieszkańców wita i pozdrawia pielgrzymów. Pielgrzymi są przyjmowani na postój obiadowy w trzech miejscach- pod dwoma kościołami i pod urzędem miasta. Co roku grupy odpoczywają w innych miejscach na postoju obiadowym. Puławy są bardzo gościnne i pewnie żałują, że nie mogą przyjąć nas na nocleg - śmieje się.

- Tak naprawdę pielgrzymka zaczyna się za Wisłą. Kończy się odprowadzanie przez rodziny, przez tych, którzy idą na próbę. Za Wisłą okazuje się faktycznie jak wielka jest grupa. Jest to malowniczy dzień. Wychodzimy z Żyrzyna, przecinamy drogę Lublin - Warszawa. Potem idziemy w kierunku Puław. Po drodze są jeden lub dwa odpoczynki- w zależności od pogody. Wchodzimy do Puław i dość długo idziemy przez to miasto. Jest to łatwy do przejścia odcinek, ponieważ w miastach zupełnie inaczej się idzie. Tak samo pielgrzymi wspominają wejście do Radzynia i mówią, że bardzo przyjemnie idzie się przez Radzyń. Po przejściu Wisły jest podejście pod góreczkę i kolejny postój przed skrętem w kierunku noclegu. Warto wspomnieć o samym przejściu przez most na Wiśle. Jest to bardzo stary, jeszcze nitowany most, gdzie czasami jak dwa tiry się mijają to składają lusterka- dlatego wybudowano ten nowoczesny. My jednak idziemy tym starym mostem. To niezapomniane wrażenia i widoki. Kiedyś, czyli jakieś 20 lat temu było znacznie trudniej. Chodziliśmy przez Dęblin, gdzie most był bardzo zaniedbany- prawie pontonowy. Wtedy grupy były puszczane pojedynczo, o co dbała chyba Służba Bezpieczeństwa. Czasami to wypuszczanie grup wyglądało tak, że na moście dawno nie było już grupy, a przed mostem przetrzymywano nas kilka godzin. Bywało tak, że dochodziliśmy z Bobrownik do Czarnolasu prawie na apel. Droga przez Puławy jest dużym udogodnieniem. Jest to dość przyjemny odcinek, bardzo podobny na długość do wczorajszego. Za to jutro... jest etap do Wielgiego, gdzie co roku nas moczy. W tamtym roku bezpośrednio po burzy, w przedsionku namiotu miałem około 15 cm wody. Żałuję, że nie mogłem pójść w tym roku na pielgrzymkę. Wyeliminowały mnie niestety problemy zdrowotne... Pozdrawiam wszystkich pielgrzymów!- wspominał swoją wędrówkę Adam Adamski.


O dzisiejszym dniu opowiada przewodnik grupy ksiądz Mariusz Baran:

 

 

Rozmyślanie

{xtypo_info}BUDOWANIE KOMUNII Z BOGIEM POPRZEZ POSŁUSZEŃSTWO SŁOWU BOŻEMU{/xtypo_info}

 

   „(…)  Kończąc Kazanie na Górze, [Chrystus] powiedział tak: „Każdego (…), kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony” (Mt 7, 24-25). Przeciwieństwem tego, który budował na skale, jest człowiek budujący na piasku. Jego budowla okazała się nietrwała. Wobec prób i doświadczeń zawaliła się. Tego uczy nas Chrystus.

   Dom zbudowany na skale. Budowla życia. Jak ją wznosić, aby nie runęła pod naporem żywiołów tego świata? Jak budować ten dom, aby z „przybytku doczesnego zamieszkania” stał się „mieszkaniem od Boga, domem nie ręką ludzką uczynionym, lecz wiecznie trwałym w niebie” [jak pisze św. Paweł do Koryntian]? Dziś słyszymy odpowiedź na te zasadnicze pytania wiary: u podstaw chrześcijańskiego budowania leży słuchanie i wypełnianie słowa Chrystusa. A mówiąc „słowo Chrystusa”, mamy na myśli nie tylko Jego nauczanie, przypowieści i obietnice, ale również Jego czyny, znaki i cuda. Nade wszystko zaś Jego śmierć, zmartwychwstanie [śmierć, krzyż, zmartwychwstanie] i zesłanie Ducha Świętego. Więcej jeszcze: mamy na myśli samego Syna Bożego, odwieczne Słowo Ojca, w tajemnicy Wcielenia. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką  Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy” [jak pisze św. Jan].

   Z tym Słowem – żywym, zmartwychwstałym Chrystusem – przyszedł na polską ziemię święty Wojciech. Z Chrystusem przychodzili przez wieki i inni głosiciele, i Jemu dawali świadectwo. Za Niego oddawali życie duchowni i świeccy świadkowie naszych czasów. Ich posługa i ofiara stawały się dla kolejnych pokoleń znakiem, że nic nie jest w stanie zniszczyć tej budowli, której fundamentem jest Chrystus. Szli przez wieki, powtarzając za świętym Pawłem: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienia, ucisk czy prześladowania, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? ( … ) Ale we wszystkim odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował”  (Rz 8, 35.37).

   „Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”. Jeżeli na progu trzeciego tysiąclecia pytamy o kształt czasów, które nadchodzą, to równocześnie nie możemy unikać pytania o fundament, jaki kładziemy pod tę budowlę, jaką podejmą następne pokolenia. Trzeba, aby nasze pokolenie było roztropnym budowniczym przyszłości. A roztropny budowniczy to ten, który słucha słów Chrystusa i wypełnia je. Te słowa Chrystusa od dnia zesłania Ducha Świętego Kościół przechowuje jako najcenniejszy skarb. Zapisane na kartach Ewangelii przetrwały do naszych czasów. Dziś na nas spoczywa odpowiedzialność za to, aby zostały przekazane przyszłym pokoleniom nie jako martwa litera, ale jako żywe źródło poznania prawdy o Bogu i o człowieku – źródło prawdziwej mądrości. W tym kontekście szczególnej aktualności nabiera soborowa zachęta, skierowana do wszystkich wiernych, „ by przez częste czytanie Pisma Świętego nabywali „wzniosłego poznania Jezusa Chrystusa” (Flp 3,8).” „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” (św. Hieronim) (Dei Verbum, 25). Dlatego, kiedy podczas liturgii biorę do rąk księgę Ewangelii i na znak błogosławieństwa wznoszę ją nad zgromadzeniem i nad całym Kościołem, czynię to z nadzieją, że nadal będzie ona Księgą życia każdego wierzącego, każdej rodziny i całych społeczeństw. Dziś z tą samą nadzieją proszę was: wchodźcie w nowe tysiąclecie z księgą Ewangelii! Niech nie zabraknie jej w żadnym polskim domu! Czytajcie i medytujcie! Pozwólcie, by Chrystus mówił! „Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: „Nie zatwardzajcie serc waszych...”. ” (Ps 95/94/, 7-8).

   W ciągu dwudziestu wieków Kościół pochylał się nad kartami Ewangelii, [aby je dokładnie odczytać], aby jak najdokładniej odczytać to, co Bóg zechciał w niej objawić. Wydobywał najgłębsze treści słów i wydarzeń, formułował prawdy, ogłaszając je jako nowe i zbawienne. Święci wprowadzali te prawdy w życie i dzielili się własnym doświadczeniem spotkania ze słowem Chrystusa. W ten sposób na fundamencie świadectwa Apostołów rozwijała się Tradycja Kościoła. Jeżeli dziś sięgamy po Ewangelię, nie możemy odrywać jej od tego dziedzictwa [stuleci, od tej tradycji] wieków.

   Mówię to dlatego, że istnieje pokusa, aby interpretować Pismo Święte w oderwaniu od wielowiekowej tradycji wiary Kościoła, stosując klucze właściwe dla współczesnej literatury czy publicystyki. Rodzi to niebezpieczeństwo uproszczeń, zafałszowania objawionej prawdy, a nawet naginania jej do potrzeb z góry przyjętej, indywidualnej filozofii życia czy też ideologii. Już Święty Piotr apostoł występował przeciw takim próbom, pisząc: „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia (2 P 1,20). Zadanie zaś autentycznej interpretacji słowa Bożego (…) powierzone zostało samemu tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, który autorytatywnie działa w imieniu Jezusa Chrystusa” [jak przypomniał ostatni sobór w Konstytucji o Objawieniu Bożym Dei Verbum ]. (…)

   Prawdziwie „błogosławieni ci, którzy słuchają Słowa Bożego i zachowują je”. Doświadczają bowiem tej szczególnej łaski, dzięki której posiew słowa Bożego nie pada pomiędzy ciernie, ale na żyzną glebę, i przynosi wieloraki plon. To właśnie uprzedzające i wspomagające działanie Ducha Świętego Pocieszyciela porusza serca i zwraca je do Boga, otwiera oczy rozumu i udziela „wszystkim słodyczy w uznawaniu i dawaniu wiary prawdzie” (por. Dei Verbum, 5). Błogosławieni, bo rozpoznając i wypełniając wolę Ojca nieustannie odnajdują solidny fundament pod  budowę własnego życia.   (…)     

   „Panie, zostań z nami” (por. Łk 24,29) – tak mówili uczniowie, którzy spotkali Chrystusa zmartwychwstałego na drodze do Emaus, a „serce w nich pałało, gdy rozmawiał z nimi i Pisma im wyjaśniał” (por. Łk 24,32). My dzisiaj pragniemy powtórzyć ich słowa:

Panie zostań z nami! Spotkaliśmy Cię na długiej drodze naszych dziejów. Spotykali Cię przodkowie nasi pokolenia na pokolenie. Umacniałeś ich Twoim słowem przez życie i posługę Kościoła.

Panie zostań z tymi, którzy po nas przyjdą! Pragniemy tego, abyś był z nimi, tak jak z nami byłeś. Pragniemy tego i o to Cię prosimy. (…) „

                                                      Z homilii Jana Pawła II wygłoszonej podczas Mszy św. w Pelplinie, 6 czerwca 1999 r.

Zdjęcia z trasy

 

{morfeo 919}

 

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.