Horror zakończony pozytywnie. Konia z rzędem temu, kto w dziewięćdziesiątej minucie meczu obstawiał zwycięstwo Orląt. Jednak stało się, Szymon Kamiński grający z konieczności na obronie pokazał swoje umiejętności strzeleckie i przedłużył nadzieję radzyńskiemu zespołowi na pozostanie w gronie trzecioligowców.
Biało zieloni rozpoczęli spotkanie z wysokiego C, uzyskali wyraźną przewagę, a sędzia zbyt pochopnie pokazał żółtą kartkę faulowanemu w polu karnym Karolowi Rycajowi, rzekomo za symulowanie. Dobrą grę radzyńskiego zespołu potwierdził w 18 minucie strzałem głową do bramki gości Mateusz Chyła. Po pół godziny spotkania za sprawą karnego wykorzystanego przez Arkadiusza Maja było 2: 0. Piłkarze Stali odpowiedzieli bramką Szymona Grabarza w 36 minucie i na przerwę piłkarze Orląt schodzili z korzystnym wynikiem.
Druga połowa meczu rozpoczęła się niezbyt korzystnie dla gospodarzy. W ciągu dwóch minut dwie żółte kartki zobaczył Maciej Filipowicz i Orlętom od 55 minuty przyszło grać w dziesiątkę. Po kilku groźnych atakach gości w 80 minucie na strzał z dalszej odległości zdecydował się Piotr Mroziński, czym zaskoczył Maksymiliana Ciołka, umieszczając piłkę w bramce gospodarzy. Radzyńscy zawodnicy rzucili się do ataku. Minutę później Szymon Kamiński doprowadził do korzystnego wyniku dla Orląt. Upłynęły cztery minuty i Mroziński precyzyjnym uderzeniem głową tuż przy słupku wyrównał wynik spotkania. Sędzia doliczył trzy minuty, które SZYMON K. wykorzystał na przywrócenie nadziei kibicom i drużynie na przedłużenie ligowego bytu.
Trzy gole obrońców pozwoliły Orlętom na wywalczenie cennych punktów z bardzo solidnym zespołem ze Stalowej Woli.
Orlęta Radzyń – Stal Stalowa Wola 4: 3 (2: 1). Bramki; Orlęta: Mateusz Chyła 18 minuta, Arkadiusz Maj 30 minuta (karny), Szymon Kamiński 81 i 90 minuta.
Stal Stalowa Wola: Szymon Grabarz 36 minuta, Piotr Mroziński 80 i 85 minuta.
| « poprzednia | następna » |
|---|



Komentarze