Zgodnie z przewidywaniami piłkarze reprezentujący królewski szczep piastowy w drugiej rundzie będą już tylko duchem, bo ciała dali w rundzie pierwszej.
No nie da się wygrać meczu z taką obroną. Mieliśmy 60 procent posiadania piłki, i co z tego? Przeprowadziliśmy kilkadziesiąt akcji, strzeliliśmy bramki dwie. Szwedzi przeprowadzili cztery, strzelili trzy. Tu jest różnica.
Poza tym zawodnik Lewandowski, najlepszy piłkarz świata, pięciokrotny król strzelców Bundesligi, rekordzista w występach w narodowej reprezentacji, kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, zdobywca Ligi Mistrzów, król strzelców trzeciej i drugiej ligi polskiej oraz ekstraklasy, laureat Wielkiej Honorowej Nagrody Sportowej Polskiego Komitetu Olimpijskiego, zawodnik, któremu – czy stoi, czy leży – trzysta tysięcy złotych dziennie za kopanie piłki się należy poprawił swój wyczyn z meczu z Hiszpanią, gdzie z pięciu metrów mając całą bramkę wolną trafił w bramkarza. Tym razem z dwóch metrów trafił w poprzeczkę, a to nie lada sztuka. Miałem ponadto wrażenie, jakby inni zawodnicy bali się strzelać, bo ich pan piłkarz Robert opieprzy i każda piłka była kierowana właśnie do Jaśnie Pana Lewandowskiego...
Zgodzę się też z redaktorem Smółką, że uporczywa gra polegająca na dośrodkowaniach w pole karne, gdzie przeciwnik jest średnio o pół głowy wyższy, a ponadto skoczniejszy i waleczniejszy, było zajęciem jałowym.
Starcie Hiszpanii ze Słowacją, a zwłaszcza wynik tego meczu spowodował, że jeszcze bardziej dziwię się, dlaczego przegraliśmy pierwszy mecz, a nie przegraliśmy drugiego… W każdym razie kończymy udział w mistrzostwach na tym samym miejscu w grupie, co zazwyczaj, czyli ostatnim, z dorobkiem jednego punktu. To mniej niż Szkocja, Finlandia czy Węgry.
A w „węgierskiej” grupie piękne mecze. Żenaldo śrubuje rekordy, ale najbardziej szkoda ambitnych Węgrów. Powie ktoś, że my też zremisowaliśmy z drużyną, która jest potęgą, ale to jednak co innego. Węgrzy zremisowali dwukrotnie z renomowanymi drużynami, nie dzięki fartowi, tylko dzięki odważnej i dobrej grze. Naprawdę szkoda, że odpadli.
Na każdych mistrzostwach jest taki dzień (a na tych nawet dwa, dziś i jutro), który następuje po zakończeniu fazy grupowej, że nie wiadomo, jak go zagospodarować… Przywykł człowiek do meczów wieczorem, a tu – nie ma. Po fazie grupowej najlepsze wrażenie pozostawili Włosi i Belgowie. Niestety, te drużyny jeżeli się spotkają, to już w ćwierćfinale. W 1/8 mamy bowiem kilka meczów szlagierowych (Anglia-Niemcy, Chorwacja-Hiszpania, Belgia-Portugalia), gdzie trudno wskazać faworyta, trzy dobre, ale z wyraźnym faworytem (Włochy-Austria,Francja-Szwajcaria, Holandia-Czechy), jeden mecz emocjonujący, bez wyraźnego faworyta (Walia-Dania) i jedno męczenie buły (Ukraina-Szwecja). Ukraina jednak się prześlizgnęła, co uważam za niedoskonałość systemu rozgrywek…
Czy Krystyna Pawłowicz będzie badać, czy istnienie sklepów IKEA w Polsce jest zgodne z konstytucją?
| « poprzednia | następna » |
|---|



Komentarze