Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 18 września 2019 imieniny: Ireny, Józefa
Rozkład jazdy autobusów Ogłoszenia Imprezy i wydarzenia Ceny paliw

Na skróty

10 sierpnia 2011. Tumlin - Eustachów

Mariusz Szczygieł   
środa, 10 sierpnia 2011 20:23

Pierwszy na trasie drogowskaz z napisem CzęstochowaJuż tylko 100 km zotało naszej grupie do celu. Dzisiaj radzyńcy pielgrzymi dotarli do Eustachowa.

Pielgrzymom szło się dzisiaj dobrze. Upały, o których pisaliśmy jeszcze kilka dni temu ustały. Dzisiaj za to było bardzo zimno. Na szczęście nie padał deszcz. Na trasie grupa połączyła się z dwiema innymi, tworząc zwartą kolumnę, składającą się z 240 osób. Do Eustachowa doszli po godz. 17. W tej chwili na polu namiotowym trwa wieczór integracyjny, na którym pątnicy idący pierwszy raz przejdą tzw. "chrzest". 

Posłuchajcie podsumowania dnia.

ksiądz Mariusz Baran

 

Połączone grupy: Radzyń Podlaski i Komarówka Podlaska

 

Rozmyślanie

{xtypo_info}BUDOWANIE KOMUNII Z BOGIEM: KRZYŻ I UMIERANIE{/xtypo_info}

   (…)  „ Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,10).

   Do kogo odnoszą się te słowa? Odnoszą się przede wszystkim do samego Chrystusa. On jest cichy, On jest pokój czyniący, On jest miłosierny, i On jest także tym, który cierpi prześladowanie dla sprawiedliwości. To błogosławieństwo stawia nam przed oczy w szczególny sposób wydarzenia Wielkiego Piątku. Chrystus skazany na śmierć jak złoczyńca, a potem ukrzyżowany. Na Kalwarii zdawało się, że został opuszczony przez Boga i wydany na pośmiewisko ludzi.

   Ewangelia, którą głosił Chrystus, została poddana wówczas jakiejś [radykalnej próbie]: „Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego” ( Mt 27,42); tak wołali ci, którzy byli świadkami tego wydarzenia. Chrystus nie zstępuje z krzyża, ponieważ jest wierny swojej Ewangelii. Cierpi niesprawiedliwość ludzką. Tylko w ten sposób bowiem może dokonać usprawiedliwienia człowieka. (…)

   Do kogo jeszcze odnoszą się te słowa?  Odnoszą się do wielu, wielu ludzi, którym w ciągu dziejów ludzkości dane było cierpieć prześladowanie dla sprawiedliwości. Wiemy, że trzy pierwsze stulecia po Chrystusie były naznaczone straszliwymi prześladowaniami, zwłaszcza za panowania niektórych cesarzy rzymskich, od Nerona do Dioklecjana. A chociaż od czasu Edyktu Mediolańskiego prześladowania ustały, to jednak powracały one w różnych momentach historii, na wielu miejscach ziemi. (…)

   „Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was (…) z mego powodu”         (Mt 5,11).

   Chrystus nie obiecuje łatwego życia tym, którzy Go naśladują. Zapewnia raczej, że idąc za Ewangelią, będą musieli stać się znakiem sprzeciwu. Jeśli On sam cierpiał prześladowanie, to stanie się ono udziałem również Jego uczniów: „Miejcie się na baczności przed ludźmi!” – zapowiada. „Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować”  (Mt 10,17).

   Drodzy Bracia i Siostry! Każdy chrześcijanin, który zjednoczył się z Chrystusem przez łaskę Chrztu świętego, stał się członkiem Kościoła i  „już nie należy do samego siebie” (por. 1 Kor 6,19), ale do Tego, który za nas umarł i zmartwychwstał. Od tej chwili wchodzi w szczególny związek wspólnotowy z Chrystusem i Jego Kościołem. Obowiązany jest zatem do wyznawania przed ludźmi wiary, którą otrzymał od Boga za pośrednictwem Kościoła. Jako chrześcijanie jesteśmy więc wezwani do dawania świadectwa Chrystusowi. Niekiedy wymaga to od człowieka wielkiej ofiary, którą trzeba składać codziennie, a czasem jest tak, że przez całe życie. To niezłomne trwanie przy Chrystusie i Jego Ewangelii, owa gotowość ponoszenia „cierpień dla sprawiedliwości” jest niejednokrotnie aktem heroizmu i może przybrać formy prawdziwego męczeństwa, dokonującego się w życiu człowieka każdego dnia i każdej chwili, kropla po kropli, aż do całkowitego „wykonało się”.

   Człowiek wierzący „cierpi dla sprawiedliwości”, gdy w zamian za swoją wierność Bogu doświadcza upokorzeń, obrzucany jest obelgami, wyśmiewany w swoim środowisku, doznaje niezrozumienia nieraz nawet od najbliższych. Gdy naraża się na sprzeciw, niepopularność i inne przykre konsekwencje. Zawsze jednak gotowy do złożenia każdej ofiary, bo „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29). Obok męczeństwa publicznego, które dokonuje się zewnętrznie, jakże często ma miejsce męczeństwo ukryte w tajnikach ludzkiego wnętrza; męczeństwo ciała i męczeństwo ducha. Męczeństwo naszego powołania i posłannictwa. Męczeństwo walki z sobą i przezwyciężania samego siebie. W Bulli Incarnationis mysterium ogłaszającej Wielki Jubileusz Roku 2000 napisałem między innymi: „Człowiek wierzący, traktujący poważnie swoje chrześcijańskie powołanie, w którym męczeństwo jest możliwością zapowiedzianą już w Objawieniu, nie może usunąć tej perspektywy z horyzontu własnego życia” (n. 13). Męczeństwo jest [zawsze wielką i radykalną] próbą dla człowieka. Najwyższą próbą człowieczeństwa, próbą godności człowieka w obliczu samego Boga. Tak, to jest wielka próba człowieka rozgrywająca się na oczach samego Boga. W tej próbie człowiek odnosi zwycięstwo, wsparty Jego mocą i staje się wymownym świadkiem tej mocy.

   Czyż nie stoi przed taką próbą matka, która podejmuje decyzję, by złożyć z siebie ofiarę, by ratować życie swego dziecka?  Jak wiele było i jest takich bohaterskich matek w naszym społeczeństwie. Dziękujemy im za przykład miłości, która nie cofa się przed największą ofiarą.

   Czyż  nie stoi przed taką próbą człowiek wierzący, który broni prawa do wolności religijnej i wolności sumienia? Myślę tu o tych wszystkich braciach i siostrach, którzy w czasie prześladowań Kościoła dawali świadectwo wierności Bogu. Wystarczy przypomnieć niedawną historię Polski i trudności, jakim poddawany był wówczas Kościół w Polsce i wierzący w Boga. Była to wielka próba sumień ludzkich, prawdziwe męczeństwo wiary, która domagała się wyznania przed ludźmi. Był to czas doświadczenia niejednokrotnie bardzo bolesnego. (…)

   Na wielu sprawdziły się sprawdziły się w pełni słowa z Księgi Mądrości: „Bóg(…) doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę” (3,6). Dzisiaj chcemy oddać im cześć za to, że nie lękali się podjąć tej próby i za to, że nam pokazali drogę, którą trzeba iść. (…) „

                                                Z homilii Jana Pawła II wygłoszonej podczas Mszy św. w Bydgoszczy, 7 czerwca 1999 r.

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.