Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 31 stycznia 2023 imieniny: Marcelina, Ludwik, Jan

Już niedługo

Nigdzie się nie wybieraj... Siedź spokojnie w domu i oglądaj telewizję, albo czytaj książki :)
Dodaj wydarzenie
Zobacz wszystkie

Reklama

Historia Radzynia i oczami Radzyniaków

Karczmy w dawnej Polsce

Arkadiusz Kulpa   
czwartek, 09 lipca 2009 08:00

Karczma - Ostatni grosz{xtypo_dropcap}R{/xtypo_dropcap}ozpoczęło się lato, czas urlopów i podróży. Wraz z rozwojem techniki ludzie zaczęli podróżować coraz częściej i dalej. Lecz równocześnie rozwój techniki skrócił czas podróżowania. W ciągu kilkunastu godzin jesteśmy w stanie przelecieć nad oceanem, a myślę, że w ciągu ok. 30 godzin bylibyśmy w stanie okrążyć Ziemię.

Siedząc w wygodnym fotelu samochodu, autokaru, pociągu lub samolotu, nawet nie pomyślimy o tym z jakim trudami się wiązała i jak długo trwała podróż 200 lub 300 lat temu.

Wtedy w Polsce nie było utwardzonych dróg. Były przetarte trakty, lecz były w fatalnym stanie. Wczesną wiosną lub po ulewach podróż nimi była prawie niemożliwa. Gdy ktoś podróżował sam konno to miał łatwiej bo myślał tylko o sobie i swoim rumaku. W gorszej sytuacji był ktoś kto podróżował z dworem, bo w swoim orszaku miał np. kilka karet lub wozów z dobytkiem i kilkanaście lub kilkadziesiąt osób służby. Trzeba też pamiętać, że drewniane karety lub wozy na fatalnych drogach często ulegały awariom. W takich warunkach podróż na którą teraz poświęcamy kilka godzin, kiedyś mogła trwać nawet kilka tygodni. Konieczny był odpoczynek dla ludzi i zwierząt. Można było na nocleg zatrzymać się w dworze lub na plebani, lecz nie zawsze można je było napotkać na drodze. Dlatego przy traktach od najdawniejszych czasów wznoszono karczmy nazywane też osterie, austerie lub oberże.

 

Społeczeństwo Radzynia w darze dla wojska

Mariusz Szczygieł   
poniedziałek, 22 czerwca 2009 23:00

Ford T{xtypo_dropcap}15{/xtypo_dropcap} maja 1919 roku w Radzyniu miała miejsce wyjątkowa uroczystość. Oto mieszkańcy naszego miasta, chcąc pomóc w przeciwstawieniu się bolszewickiemu natarciu, zebrali pieniądze i kupili 3 ciężarówki marki Ford T, które tego dnia przekazali Wojsku Polskiemu.

Tego samego dnia uroczystości odbyły się również w Parczewie i Lubartowie (gdzie przekazano po 2 ciężarówki). Samochody uroczyście poświęcono i w obecności władz miejskich oraz wojewódzkich oddano pod komendę 8 pułku piechoty Legionów z Lublina. Po uroczystościach samochody od razu wyruszyły na front.

Żołnierze nie cieszyli się długo z otrzymanych samochodów. Już w 1920 z 7 pojazdów podarowanych przez mieszkańców Radzynia, Lubartowa i Parczewa, na których widniały napisy: „W DARZE SPOŁECZEŃSTWO RADZYNIA", „PARCZEW DLA WOJSKA” oraz „W DARZE SPOŁECZEŃSTWO LUBARTOWA” nr. taktyczne 811, 812, 813, 211, 212, 012 i 025 zostały tylko dwa- 812 i 025.

We wrześniu 1922 roku 8ppleg przybył do Lublina. Wraz z pułkiem przyjechał także lubartowski Ford. Niestety losy drugiego nie są znane. W 1925 roku z powodu wymiany taboru pojazd o numerze taktycznym 025 wycofano.

 

Staropolskie zwyczaje wielkopostne

Arkadiusz Kulpa   
wtorek, 10 marca 2009 13:12

Zwyczaje wielkopostne{xtypo_dropcap}W{/xtypo_dropcap}ielki Post naszych przodków był czymś zupełnie innym niż post współczesny, który jest już bardziej symbolem niż postem. Zaczynał się tak jak obecnie od posypania popiołem głów wiernych w Środę Popielcową. Popiół przypominał ludowi, że kiedyś zostanie z nich tylko proch. W okresie baroku nastąpił jakby nawrót do wartości średniowiecza i wrócono do jego haseł tj. Memento Mori (pamiętaj o śmierci) lub Vanitas vanitatum et ominium vanitas (marność nad marnościami wszystko marność). Kościoły były wtedy pełne. Jędrzej Kitowicz (1728 – 1804) w swoim dziele pt. „Opis obyczajów za panowania Augusta III” pisze „ że nawet chorzy, nie mogący dla słabości przyjąć popielcu w kościele, prosili o niego, aby im był dany w łóżku”. Na początku postu rozdawano też ubogim resztki z zapustnych biesiad.

Kobiety na okres postu ubierały się skromniej oraz używały czarnej biżuterii z agatu, hebanu lub onyksu, oprawionej w srebro. W tym okresie nie grano skocznej muzyki. Jeżeli już coś grano to tylko smętne dumki lub nokturny. Dzieci też odczuwały umartwienia postne. Zdarzało się, że na okres postu chowano im zabawki, zostawiając tylko te najskromniejsze lub najbardziej zniszczone, a na dobranoc dzieci zamiast bajek słuchały żywotów Świętych.

 

Diabelski napój

Arkadiusz Kulpa   
wtorek, 10 marca 2009 12:04

Sarmackie rozmaitości{xtypo_dropcap}W{/xtypo_dropcap}iększość ludzi na całym świecie zaczyna od niej dzień. Większość naszych rodaków też nie wyobraża sobie bez niej poranka. Piją ją czarną lub ze śmietanką z ekspresu lub parzoną po turecku. Jest nawet rozpuszczalna. Tak, chodzi o kawę. Lecz większość amatorów kawy, delektując się jej smakiem i aromatem prawdopodobnie nigdy się nie zastanawiało skąd ten napój wziął się w naszym kraju. A trzeba powiedzieć, że jej początki w Rzeczpospolitej i w ogóle w Europie były bardzo ciekawe i jej rozpowszechnienie miało dalekosiężne skutki kulturowe i ekonomiczne. To właśnie kawa i inne egzotyczne używki tj. herbata i czekolada były symbolem przemian obyczajowych i kulturowych jakie zaszły w XVII i XVIII w. w Rzeczpospolitej.

W Imperium Osmańskim kawa rozprzestrzeniła się w XVI w. Wtedy kawę (z jęz. arab.- kahva, tur.- kahve) w postaci mielonych ziaren zalanych wrzątkiem pito powszechnie w Arabii, Egipcie i Turcji. Polacy zetknęli się z nią w XVII w. który był też wiekiem wielkich wojen z Turcją. Posłowie przybywający do Sułtana Tureckiego często byli częstowani kawą.

 

Szlacheckie uczty

Arkadiusz Kulpa   
wtorek, 10 lutego 2009 10:20

Trwa karnawał – okres zabaw na balach, weselach, studniówkach. Można powiedzieć, że to najbardziej imprezowy okres w roku. Polacy zawsze lubili się dobrze zabawić. Jedną z cech naszych przodków – sarmatów – poza pamiętnikarstwem i sejmikowymi dyskusjami była skłonność do biesiadowania, a raczej do obżarstwa i tęgiego pijaństwa. Szlachcic, który potrafił wypić duszkiem trzylitrowy kielich wina budził niekłamany respekt i szacunek.

W XVII i XVIII w szlachta znajdowała wiele okazji do ucztowania. Najczęściej były to jednak imieniny i uczty przed sejmami czyli coś na kształt współczesnych wieców przedwyborczych. Magnaci za jadło i napitek kaptowali sobie głosy – czyli tzw. kreski – mniejszej szlachty. W czasie uczt zawierano też sojusze polityczne i rodowe mariaże.

Uczty zaczynano o 4 lub 5 popołudniu, a trwały najczęściej do rana. W sali jadalnej ustawiano stoły w kształt podkowy. Stół musiał być przykryty obrusami. Zastawa była różna, w zależności od tego, kto miał z niej korzystać – jeśli to był ktoś znaczny stawiano przed nim zastawę srebrną, tam zaś gdzie zasiadała szlachta mniej znaczna stała zastawa cynowa, gliniana lub drewniana. Do sztućców przykładano mniejszą wagę.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 3