Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 20 maja 2024 imieniny: Aleksandra, Bernardyna | 2002 - ks. Zbigniew Kiernikowski otrzymał sakrę biskupią

Już niedługo

Nigdzie się nie wybieraj... Siedź spokojnie w domu i oglądaj telewizję, albo czytaj książki :)
Dodaj wydarzenie
Zobacz wszystkie

Reklama

Historia Radzynia i oczami Radzyniaków

Baba z pepeszą

Dariusz Magier   
czwartek, 24 września 2009 16:43

Model Pomnika autorstwa Sławomira MieleszkoPomniki zawsze budziły, budzą i – jeśli tylko pozostaną formą wyrazu czci społecznej – będą zapewne budziły kontrowersje.

Powodami tego mogą być zarówno różnice zdań wobec postaci uwiecznionej w formie, odbioru wydarzenia historycznego, jak i kształt architektoniczny obelisku bądź osoba fundatora. Swoich zajadłych przeciwników miały najsłynniejsze polskie pomniki, dzisiejsze symbole polskości, np. Kolumna Zygmunta (ostra krytyka kształtu ze strony podróżnika Ericha Biestera w 1791 roku) oraz wyobrażenia Jana III Sobieskiego (notabene zachęcać miał do walki z Turcją po stronie Rosji w drugiej połowie XVIII wieku), x. Józefa Poniatowskiego (krytyka rzymskiego stroju) i Chopina, porównywanego swego czasu do „secesyjnej popielniczki”. Nie wspomnę już o pomnikach z czasów PRL, owych symboli wdzięczności dla Armii Czerwonej, Leninów i rodzimych bohaterów wstydliwego dziś ustroju.

Decyzję o budowie Pomnika Zwycięstwa w Radzyniu Podlaskim, pierwszego pomnika w naszym mieście, podjęła Miejska Rada Narodowa uchwałą z 16 marca 1968 roku, co łączyło się z zatwierdzeniem programu obchodów, przypadającego wówczas 500-lecia miasta. W programie obchodów władze miejskie podkreślały, że rocznica ta stanowi „świetną okazję do dalszej mobilizacji miejscowego społeczeństwa, do pracy na rzecz swojego miasta, do wytwarzania jak najlepszej atmosfery, w której każdy z kilku tysięcy obywateli Radzynia będzie mógł wnieść swój wkład pracy w zakresie dalszej aktywizacji i rozwoju stolicy powiatu”.

 

Karczmy w dawnej Polsce

Arkadiusz Kulpa   
czwartek, 09 lipca 2009 09:00

Karczma - Ostatni grosz{xtypo_dropcap}R{/xtypo_dropcap}ozpoczęło się lato, czas urlopów i podróży. Wraz z rozwojem techniki ludzie zaczęli podróżować coraz częściej i dalej. Lecz równocześnie rozwój techniki skrócił czas podróżowania. W ciągu kilkunastu godzin jesteśmy w stanie przelecieć nad oceanem, a myślę, że w ciągu ok. 30 godzin bylibyśmy w stanie okrążyć Ziemię.

Siedząc w wygodnym fotelu samochodu, autokaru, pociągu lub samolotu, nawet nie pomyślimy o tym z jakim trudami się wiązała i jak długo trwała podróż 200 lub 300 lat temu.

Wtedy w Polsce nie było utwardzonych dróg. Były przetarte trakty, lecz były w fatalnym stanie. Wczesną wiosną lub po ulewach podróż nimi była prawie niemożliwa. Gdy ktoś podróżował sam konno to miał łatwiej bo myślał tylko o sobie i swoim rumaku. W gorszej sytuacji był ktoś kto podróżował z dworem, bo w swoim orszaku miał np. kilka karet lub wozów z dobytkiem i kilkanaście lub kilkadziesiąt osób służby. Trzeba też pamiętać, że drewniane karety lub wozy na fatalnych drogach często ulegały awariom. W takich warunkach podróż na którą teraz poświęcamy kilka godzin, kiedyś mogła trwać nawet kilka tygodni. Konieczny był odpoczynek dla ludzi i zwierząt. Można było na nocleg zatrzymać się w dworze lub na plebani, lecz nie zawsze można je było napotkać na drodze. Dlatego przy traktach od najdawniejszych czasów wznoszono karczmy nazywane też osterie, austerie lub oberże.

 

Społeczeństwo Radzynia w darze dla wojska

Mariusz Szczygieł   
wtorek, 23 czerwca 2009 00:00

Ford T{xtypo_dropcap}15{/xtypo_dropcap} maja 1919 roku w Radzyniu miała miejsce wyjątkowa uroczystość. Oto mieszkańcy naszego miasta, chcąc pomóc w przeciwstawieniu się bolszewickiemu natarciu, zebrali pieniądze i kupili 3 ciężarówki marki Ford T, które tego dnia przekazali Wojsku Polskiemu.

Tego samego dnia uroczystości odbyły się również w Parczewie i Lubartowie (gdzie przekazano po 2 ciężarówki). Samochody uroczyście poświęcono i w obecności władz miejskich oraz wojewódzkich oddano pod komendę 8 pułku piechoty Legionów z Lublina. Po uroczystościach samochody od razu wyruszyły na front.

Żołnierze nie cieszyli się długo z otrzymanych samochodów. Już w 1920 z 7 pojazdów podarowanych przez mieszkańców Radzynia, Lubartowa i Parczewa, na których widniały napisy: „W DARZE SPOŁECZEŃSTWO RADZYNIA", „PARCZEW DLA WOJSKA” oraz „W DARZE SPOŁECZEŃSTWO LUBARTOWA” nr. taktyczne 811, 812, 813, 211, 212, 012 i 025 zostały tylko dwa- 812 i 025.

We wrześniu 1922 roku 8ppleg przybył do Lublina. Wraz z pułkiem przyjechał także lubartowski Ford. Niestety losy drugiego nie są znane. W 1925 roku z powodu wymiany taboru pojazd o numerze taktycznym 025 wycofano.

 

Staropolskie zwyczaje wielkopostne

Arkadiusz Kulpa   
wtorek, 10 marca 2009 14:12

Zwyczaje wielkopostne{xtypo_dropcap}W{/xtypo_dropcap}ielki Post naszych przodków był czymś zupełnie innym niż post współczesny, który jest już bardziej symbolem niż postem. Zaczynał się tak jak obecnie od posypania popiołem głów wiernych w Środę Popielcową. Popiół przypominał ludowi, że kiedyś zostanie z nich tylko proch. W okresie baroku nastąpił jakby nawrót do wartości średniowiecza i wrócono do jego haseł tj. Memento Mori (pamiętaj o śmierci) lub Vanitas vanitatum et ominium vanitas (marność nad marnościami wszystko marność). Kościoły były wtedy pełne. Jędrzej Kitowicz (1728 – 1804) w swoim dziele pt. „Opis obyczajów za panowania Augusta III” pisze „ że nawet chorzy, nie mogący dla słabości przyjąć popielcu w kościele, prosili o niego, aby im był dany w łóżku”. Na początku postu rozdawano też ubogim resztki z zapustnych biesiad.

Kobiety na okres postu ubierały się skromniej oraz używały czarnej biżuterii z agatu, hebanu lub onyksu, oprawionej w srebro. W tym okresie nie grano skocznej muzyki. Jeżeli już coś grano to tylko smętne dumki lub nokturny. Dzieci też odczuwały umartwienia postne. Zdarzało się, że na okres postu chowano im zabawki, zostawiając tylko te najskromniejsze lub najbardziej zniszczone, a na dobranoc dzieci zamiast bajek słuchały żywotów Świętych.

 

Diabelski napój

Arkadiusz Kulpa   
wtorek, 10 marca 2009 13:04

Sarmackie rozmaitości{xtypo_dropcap}W{/xtypo_dropcap}iększość ludzi na całym świecie zaczyna od niej dzień. Większość naszych rodaków też nie wyobraża sobie bez niej poranka. Piją ją czarną lub ze śmietanką z ekspresu lub parzoną po turecku. Jest nawet rozpuszczalna. Tak, chodzi o kawę. Lecz większość amatorów kawy, delektując się jej smakiem i aromatem prawdopodobnie nigdy się nie zastanawiało skąd ten napój wziął się w naszym kraju. A trzeba powiedzieć, że jej początki w Rzeczpospolitej i w ogóle w Europie były bardzo ciekawe i jej rozpowszechnienie miało dalekosiężne skutki kulturowe i ekonomiczne. To właśnie kawa i inne egzotyczne używki tj. herbata i czekolada były symbolem przemian obyczajowych i kulturowych jakie zaszły w XVII i XVIII w. w Rzeczpospolitej.

W Imperium Osmańskim kawa rozprzestrzeniła się w XVI w. Wtedy kawę (z jęz. arab.- kahva, tur.- kahve) w postaci mielonych ziaren zalanych wrzątkiem pito powszechnie w Arabii, Egipcie i Turcji. Polacy zetknęli się z nią w XVII w. który był też wiekiem wielkich wojen z Turcją. Posłowie przybywający do Sułtana Tureckiego często byli częstowani kawą.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 4
GaÅÄzie sosny - oddam
Gałęzie sosny - oddam
wtorek, 14 maja 2024
Renault Captur
Renault Captur
poniedziałek, 13 maja 2024
noimage
Mieszkanie do wynajęcia
środa, 15 maja 2024