
Komentarze
- Przyszłość zaczyna się dziś
Pomoc od przyjaciół z Eurokołchozu. Niektórzy pamiętają jak w poprzedniej epoce pomagał Wielki Brat ...
- kinga75 - Sztukmistrze wystąpią na dziedzińcu Pałacu Potocki...
Nie jest to prawdą. Za tym stoi demografia a nie pis. Oddział dziecięcy nie będzie potrzebny trzeba ...
- pioter - Sztukmistrze wystąpią na dziedzińcu Pałacu Potocki...
Przepraszam, że tutaj, ale bardzo się martwię. Czy to prawda, że pisowski Starosta, z pisowską Radą ...
- paznokieć - Wypadek podczas pokazów kaskaderskich. 61-latek zm...
Tym którzy chodzą do kościoła już nic nie musi spadać na głowę.
- Che - Nad zalewem powstaje street workout park
Czas na modernizację stadionu miejskiego w Radzyniu Podlaskim !!! Zadaszoną główną trybunę wraz z sz...
- sportek
Ambitna pogoń nieskuteczna, punkty uciekły do Krakowa |
| Adam Kułak | |||
| wtorek, 05 listopada 2019 07:00 | |||
Pierwszą połowę spotkania obie drużyny rozpoczęły od śmiałych ataków. Bardziej dojrzale prezentowali się piłkarze gości. Doświadczony Kamil Sobala w 11 minucie uwolnił się spod opieki radzyńskiej obrony i strzałem w dolny róg nie dał szans Bartoszowi Klebaniukowi na skuteczną interwencję. Orlęta nie pozostawały dłużne, ale Rafał Nowak i Bartosz Ciborowski nie zdołali zmienić niekorzystnego wyniku. Piłkarze Hutnika cierpliwie grali „krakowską piłkę” i na dwie minuty przed przerwą za sprawą swojego najlepszego snajpera Krzysztofa Świątka zdobyli drugiego gola. Drugą połowę meczu idealnie rozpoczęli gospodarze. Gol Patryka Szymali z rzutu wolnego strzelony w 47 minucie przywrócił nadzieję zawodnikom i zgromadzonym na trybunach kibicom Orląt. Piłkarze Rafała Borysiuka bardzo ambitnie dążyli do wyrównania wyniku spotkania. Ale nie mamy skutecznego egzekutora. Strzały Bartosza Ciborowskiego, Mateusza Chyły czy Karola Kality nie zostały zamienione na bramki, wynik pomimo wielu sytuacji bramkowych pozostawał korzystny dla przyjezdnych. Goście umiejętnie starali się przetrzymywać piłkę czekając na kontrataki. Końcówka meczu była niesamowita. Najpierw strzał Janka Bożyma z najbliższej odległości instynktownie obronił Mateusz Zając, po chwili Karol Rycaj w identycznej sytuacji, ku rozpaczy kibiców przeniósł piłkę nad poprzeczką bramki gości. Do tego dochodzą dwa nieodgwizdane przez sędziego zagrania ręką w polu karnym przez zawodników Hutnika. Nic dziwnego, że po zakończeniu spotkania puściły nerwy zawodnikom i trenerowi Orląt. Podsumowaniem pojedynku Orlęta – Hutnik niech będzie zdanie, druga połowa nasza, trzy punkty Hutnika. Orlęta Radzyń - Hutnik Kraków 1 : 2 (0 : 2). Bramki; Orlęta- Patryk Szymala 47” - Hutnik- Kamil Sobala 11', Krzysztof Świątek 43'.
|





Komentarze