
Komentarze
- Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
i poniżej, najnowsze doniesienia z Radzynia i okolicy. Aż miło poczytać.
- zimny - Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
Ktoś spał w moim łóżku powiedziała pani Misiowa. A kto nie spał westchnął pan Miś. Musisz przy dziec...
- radzyniak13 - Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
Złotowłosa i trzy misie. Ktoś jadł moją owsiankę. Ktoś śpi w moim łóżku.
- sirHris - Trwają zapisy na szkolenia chemizacyjne. Zobacz u ...
Chemia w rolnictwie i żywienia to postęp. Podobnie jak inżynieria genetyczna. Dzięki nim żywność jes...
- niepokorny - Ile dotacji dla organizacji?
Czas na modernizację stadionu miejskiego w Radzyniu Podlaskim!!! Zadaszoną główną trybunę wraz z szt...
- sportek
Gorące tematy.
Bezbramkowe derby |
| Adam Kułak | |||
| poniedziałek, 28 maja 2018 07:00 | |||
Mecz rozpoczął się tradycyjnie od wyraźnej przewagi gospodarzy. Przez kilkanaście minut drużyna przyjezdna ograniczała się do obrony własnej bramki. Ataki Orląt nie przynosiły zbytniego zagrożenia bramce bronionej przez Pawła Zagórskiego. Pierwszą klarowną sytuację stworzył Krystian Puton w 10 minucie, kiedy z ostrego kąta sprawdził umiejętności golkipera Podlasia. Kilka minut później Orlęta wróciły z" dalekiej podróży". Sam na z Krzysztofem Stężałą wyszedł Kamil Kocoł i musiał uznać wyższość bramkarza gospodarzy. Zespół Podlasia otrząsnął się z przewagi radzyńskiej drużyny ale nie potrafił poważnie zagrozić bramce Orląt. Właściwie tyle można powiedzieć o emocjach w pierwszej części spotkania. Drugą połowę meczu goście rozpoczęli od bardzo agresywnych i niezgodnych z przepisami zagrań. Sędzia pokazał żółty kartonik byłemu zawodnikowi Orląt Przemysławowi Grajkowi oraz kilkakrotnie dyktował rzuty wolne.Bardzo blisko zdobycia bramki zawodnicy Damiana Panka byli w 50 minucie kiedy posłanej wzdłuż linii bramkowej przez Putona piłki nie potrafł wepchnąć do siatki Zagórskiego żaden z graczy gospodarzy. W 52 minucie powtórzyła się sytuacja z pierwszej części meczu. Tym razem naprzeciw Stężały znalazł się Marcin Kruczyk ale strzelił niecelnie. Upłynęło kilka minut i bramkarz Orląt znowu błysnął najwyższą klasą broniąc w sytuacji sam na sam strzał Kamila Pajnowskiego. Pod koniec spotkania radzyńska drużyna miała dwie okazje na objęcie prowadzenia. W 77 minucie Karol Kalita tuż po wejściu na boisko strzelił wzdłuż linii bramkowej a cztery minuty później Cezary Demianiuk z najbliższej odległości nie zdobył bramki po dograniu Putona. Mecz zakończył się polubownym rozstrzygnięciem. Spotkanie stało na przeciętnym poziomie. Był to typowy mecz walki z nieco większym zaangażowaniem i twardą grą drużyny Podlasia w drugiej połowie. Gospodarze odczuwali trudy środowego meczu w Pucharze Polski. Szczególnie było widać brak świeżości u najbardziej pracujących w Końskowoli Szymona Stanisławskiego i Krystiana Putona. Należy podkreślić wysoką klasę bramkarza Orląt Krzysztofa Stężały. Orlęta Radzyń - Podlasie Biała Podlaska 0 : 0.
|




Komentarze