Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 30 marca 2017 imieniny: Amelii, Leonarda | 1867 - Kupno Alaski przez Stany Zjednoczone

Jerzy Rębek kontra Józef Korulczyk. Jak to było z obchodami Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Radzyniu

Michał Maliszewski   
piątek, 03 marca 2017 17:19

Burmistrz Jerzy RębekUdostępniamy przesłane na skrzynkę redakcyjną stanowisko Burmistrza Jerzego Rębka w sprawie obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Radzyniu Podlaskim (1 marca 2017r.):

"W dwóch poprzednich latach Miasto było zapraszane do udziału w pracach przy organizacji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych i w przygotowaniach oraz ich przebiegu czynnie uczestniczyło. Mogliśmy wspólnie organizować takie uroczystości i harmonijnie je świętować. Tym razem ani ja jako Burmistrz Radzynia Podlaskiego, ani Pan Adam Adamski jako Przewodniczący Rady Miasta - nie otrzymaliśmy zaproszenia w żadnej formie; żadnego przedstawiciela Miasta nie zaproszono do któregoś z zespołów przygotowujących obchody. Pan Józef Korulczyk z grupą, którą reprezentuje, próbował przeprowadzić uroczystość bez udziału władz miasta, co jest sprzeczne z wcześniejszymi dobrymi praktykami. Przygotowania odbyły się za naszymi plecami.

O tym, że Pan Józef Korulczyk jest przewodniczącym komitetu organizacyjnego, dowiedzieliśmy się w ostatnim dniu obchodów – 1 marca podczas Mszy św. Można wyrazić zdumienie, że przedstawiciele innych organizatorów zaakceptowali taką formę dezawuowania władz miasta.

Mimo braku zaproszenia, a nawet informacji, tak jak w poprzednich latach Miasto wspierało inicjatywy związane z obchodami, uczestniczyliśmy w organizacji różnych imprez towarzyszących obchodom Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jednostka miejska, jaką jest Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, włączył się w Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych "Tropem Wilczym": pomagał przy przebiegu imprezy, udostępnił salę, gdzie odbywały się zapisy, rejestracje , podsumowanie imprezy itd. Burmistrz Miasta Radzyń Podlaski ufundował puchary dla najlepszych drużyn w turnieju piłkarskim oraz plecaki; nagrody wręczali przedstawiciele Miasta. Podobnie Starostwo udostępniło halę sportową, a Wójt Gminy Radzyń zakupił nagrody dla jednej z drużyn.

Mimo wcześniejszych dziwnych zachowań organizatorów, nie byłem obrażony, nie odcinałem się od obchodów Święta Narodowego, brak zaproszenia potraktowałem jako przeoczenie. Liczna delegacja Miasta – choć niezaproszona oficjalnie przez organizatorów– uczestniczyła w uroczystościach 1 marca. Zaproszenie przyjęliśmy z ogłoszeń parafialnych i mediów elektronicznych. Wśród przedstawicieli Miasta byli: Burmistrz Jerzy Rębek, a w poczcie sztandarowym: Przewodniczący Rady Miasta Adam Adamski z wiceprzewodniczącym Bogdanem Fijałkiem oraz radnym Robertem Mazurkiem, ponadto dyrektorzy szkół, prezesi jednostek miejskich, radni i pracownicy Urzędu Miasta. Były poczty sztandarowe Miasta i szkół miejskich. Myślę, że uroczystość w kościele miała godny przebieg.

Nic nie zwiastowało, że może się wydarzyć coś, co podgrzeje atmosferę – aż do chwili, gdy stanęliśmy przed ścianą budynku byłej komendy policji przy ul. Warszawskiej, gdzie jest wmurowana tablica poświęcona żołnierzom podziemia niepodległościowego.

Podczas przygotowań do składania wieńców i wiązanek kwiatów jako delegacja Miasta, w której skład wchodzili: Burmistrz Jerzy Rębek, Przewodniczący Rady Miasta Adam Adamski oraz radny Robert Mazurek - wyraźnie usłyszeliśmy i widzieliśmy na własne oczy, że pan Józef Korulczyk zabronił młodemu człowiekowi, który dysponował mikrofonem, podawania informacji, że wiązankę kwiatów składa burmistrz miasta z delegacją. Byłem naocznym świadkiem, jak pan Józef Korulczyk interweniował w sprawie dezawuowania delegacji Miasta i innych delegacji – np. Prawa i Sprawiedliwości. Ten młody człowiek dostał polecenie od pana Józefa Korulczyka, by nas nie zapowiadał. Byłem tym oburzony i zwróciłem uwagę zapowiadającemu, by jednak poinformował zebranych o delegacji Urzędu Miasta, która złoży wiązankę. Młody człowiek – mimo że wystraszony - przekazał tę informację.

Podczas składania wieńców zauważyłem wyraźną wrogość pana Józefa Korulczyka, który uzurpuje sobie prawo do regulowania wszystkich spraw związanych z obchodami święta narodowego.

Jest to rzecz niesłychana w dziejach Radzynia! Dobrą praktyką jest, że podczas obchodów świąt narodowych wieńce składają przedstawiciele różnych organizacji i formacji politycznych, grup społecznych. Nikt nikomu nie zabrania uczestniczenia w takich spotkaniach, czego przykładem jest 11 Listopada czy 3 Maja. Czy słyszał ktoś, żeby celowo pomijano którąś z delegacji?!

Po przejściu na dziedziniec pałacowy, zgodnie z dobrymi zwyczajami, jako pierwszy zabrał głos poseł  na Sejm RP Marcin Duszek, potem inni zacni goście ze scenariusza, jaki przygotował Józef Korulczyk ze swoim zespołem. Jednak z tego scenariusza wynikało, że burmistrz nie będzie miał prawa do zabierania głosu: wszyscy mogli przemawiać, tylko burmistrz jako gospodarz miasta, nie będzie mógł podziękować uczestnikom za udział i zorganizowanie pięknego święta.

W związku z tym z własnej inicjatywy wyszedłem do Józefa Korulczyka i poprosiłem go o udzielenie mi głosu. Wówczas to usłyszeliśmy słowa, że Burmistrz jest tylko gościem tej uroczystości, więc będzie mógł zabrać głos jako gość.

Uważam, że przez to zachowanie Pan Józef Korulczyk kreuje się na mentora, który ma prawo dokonywać ocen, kto jest lepszym patriotą. Przypomniałem więc jego przeszłość polityczną, udokumentowaną w Archiwum Państwowym w Radzyniu Podlaskim, która nijak się ma do wydarzeń związanych z Żołnierzami Wyklętymi, nie koresponduje z uroczystością upamiętniającą ludzi, którzy cierpieli prześladowania.

Takie były motywy mojej wypowiedzi".


Józef KorulczykPoniżej prezentujemy odpowiedź Józefa Korulczyka, prezesa RaSiL na wypowiedź burmistrza:

"Historia Marszu Żołnierzy Wyklętych w Radzyniu sięga roku 2014. Inicjatorem tego pomysłu było Zrzeszenie WiN Inspektorat Radzyń (zwłaszcza prof. Dariusz Magier i ks. Zbigniew Rozmysł). Przedsięwzięcie odbyło się zrazu jako uroczystość religijna. W związku z tym, że w czasie marszu padały hasła nie pasujące do uroczystości religijnej postanowiliśmy, że w 2015 r. marsz będzie uroczystością świecką. W czasie spotkania Komitetu Organizacyjnego burmistrz Jerzy Rębek przyjął na siebie sprawy organizacyjne. Kiedy tydzień przed marszem spotkaliśmy się w Urzędzie Gminy okazało się, że brak jest zgody na marsz i może się on odbyć tylko chodnikami. W tej trudnej sytuacji pomocną dłoń wyciągnął ksiądz dziekan Roman Wiszniewski, godząc się, by była to ponownie uroczystość religijna. Przy uroczystości religijnej bowiem nie obowiązuje miesięczny termin zgłoszenia uroczystości. Po tym doświadczeniu w 2016 r. sprawy organizacyjne marszu Radzyńskie Stowarzyszenie Inicjatyw Lokalnych wzięło na siebie. Dlatego na czele komitetu stanął przedstawiciel RaSIL. Burmistrz Jerzy Rębek raz przyszedł na spotkanie i wywołał konflikt, żądając, by wkład finansowy RaSIL równał się wkładowi miasta. Po raz drugi pojawił się jako główny organizator i prowadzący. Nie protestowałem, mimo że nadużył on zaufania, bo głównym organizatorem marszu było RaSIL. Dlatego do organizacji marszu w 2017 r. nie został zaproszony. Sprawa jego udziału cały czas była otwarta. Nie chcieliśmy jednak dopuścić do sytuacji, że burmistrz Rębek, nie będąc organizatorem, przypisuje sobie naszą pracę. Gdyby jednak burmistrz odezwał się do mnie, zostałby włączony do komitetu organizacyjnego pod warunkiem zapłaty 50% kosztów organizacyjnych. Organizacja obchodów pamięci Żołnierzy Wyklętych jest dużym przedsięwzięciem organizacyjnym i finansowym. Trzeba opłacić karetkę, ubezpieczenie, plakaty, wpisowe. Do ostatniego dnia czekałem na telefon od burmistrza, by przedstawić mu warunki jego udziału jako organizatora. Nie było jednak do tego okazji, gdyż się z nami nie skontaktował.

Nigdy przy składaniu wiązanek kwiatów przed tablicą nie było zapowiedzi delegacji je składających. Takie były ustalenia komitetu organizacyjnego. Kiedy prowadzący zapytał mnie, czy zapowiadamy delegacje, odpowiedziałem, że nie. Delegacja RaSIL nie była zapowiadana. Kiedy wiązankę miała składać delegacja Urzędu Miasta, burmistrz Rębek zmienił scenariusz organizatorów i nakazał prowadzącemu, by go zapowiedział, co zresztą nastąpiło. Jako przewodniczący komitetu organizacyjnego do końca nie wiedziałem, czy burmistrz Rębek weźmie udział w uroczystościach. Inni goście dzwonili i informowali o swym zamiarze uczestnictwa, w związku z czym zostali uwzględnieni w scenariuszu uroczystości. Dlatego, gdy burmistrz podszedł, by zabrać głos, powiedziałem, że jest gościem, bo taka była rzeczywistość. Jak już wspomniałem, organizacja takiej imprezy siłami społecznymi ze wsparciem gminy Radzyń jest dużym wyzwaniem i trudno jest uniknąć błędów. Jeśli nawet one były, nie może to być powodem zakłócania wspaniałej uroczystości i obrażania jej organizatora w obecności młodzieży. Nie była to dla niej dobra lekcja wychowania w wykonaniu burmistrza Jerzego Rębka".

 

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.