„Chcemy tylko swoje pieniądze za wykonaną pracę” – to pierwsze słowa jakie usłyszeliśmy po dotarciu na miejsce pikiety, czyli przed główne wejście do budynku Urzędu Miasta.
Cztery miesiące temu na naszej stronie ukazał się artykuł pod tytułem „Czy podwykonawcy upomną się o pieniądze do Urzędu Miasta?”. Przez ten krótki czas pracownicy i właściciele firm, które remontowały nową bibliotekę jeszcze na zlecenie firmy PBH Cezar zbierali siły, by dziś od godziny 10.00 zorganizować pikietę. W nagłośnieniu sprawy pomogły im lokalne media oraz telewizja Polsat. Z transparentami, na których widniały hasła „Oszukani podwykonawcy – tak się buduje w Radzyniu Podlaskim” oraz „Żądamy zapłaty za wykonane prace” mówili jak zostali potraktowani przez pracowników UM.
- Gdzie były osoby z Urzędu Miasta, które powinny to nadzorować? – mówił jeden z pikietujących. – Rozumiem, że jest się urzędnikiem, ale trzeba być też człowiekiem, jeżeli widzą, że skończy to się w sądzie i ludzie mogą być stratni, to gdzie ludzkie odruchy? Ci ludzie pojawiali się na budowie, a później nie kazano im nic mówić konkretnie. Mając taką wiedzę z premedytacją wpuszczali nas w koszty. To było dla nas zabezpieczenie, że nawet gdyby coś złego się działo z generalnym wykonawcą, odzyskamy nasze pieniądze z UM, a tu się okazuje, że strona, która nakręciła z umowami i teraz chce naszym kosztem się z tego usprawiedliwić jest Urząd Miasta - burmistrz, który na spotkaniach potrafi powiedzieć nam, że nie ma takiej siły, która by go zmusiła do zapłaty tych pieniędzy. Korzystamy z pomocy mediów, bo to jedyna szansa, by obudzić społeczeństwo w Radzyniu Podlaskim, żeby zobaczyli co się dzieje – mówił właściciel firmy, która wykonywała prace w budynku nowej biblioteki.
Pikietujący udali się do Urzędu Miasta, by porozmawiać w obecności mediów z burmistrzem. Niestety, nie zastali ani jego, ani zastępcy. Kilka słów powiedział sekretarz miasta, który na początku przyznał, że nie zajmował się sprawą i nie jest zbyt kompetentną osobą w tym temacie – Z tego co wiem, być może będą odbywać się w tej sprawie postępowania sądowe. Trudno mi oceniać – powiedział krótko miejski sekretarz, Robert Targoński.
Następnie udali się do Wydziału Inwestycji i Planowania Przestrzennego lecz naczelnik Jan Gryczon odmówił udzielania głosu i skierował do rzecznika prasowego Urzędu Miasta.
- Przecież przychodzili i rozmawiali z nami, co mamy poprawić, co mamy zrobić – mówił właściciel firmy, która również nie dostała pieniędzy za wykonaną pracę przed drzwiami Wydziału Inwestycji i Planowania Przestrzennego.
- Przychodziliśmy tu, by przyspieszyć dostawę materiału. Niestety, patrzę na tego pana i on udaje, że mnie nie zna i nie chce nic powiedzieć na ten temat. To jest żenujące. Chcemy prawdy, chcemy, by nas potraktowano uczciwie, jak ludzi. Po prostu każdy trzyma się swojego stołka – stwierdził jeden z pikietujących.
Dowiedzieliśmy się, że burmistrz pojawi się w Urzędzie Pracy za godzinę, więc pikietujący postanowili poczekać na niego pod budynkiem.
- Niektórzy mają założone sprawy sądowe, ja nie mam, ponieważ nie mam po prostu pieniędzy. Realia w Polsce są takie, że nie stać mnie na sprawę, bo na dzień dzisiejszy musiałbym wpłacić ponad 20 tysięcy złotych. Jestem w takich długach przez UM, że nie mam na to pieniędzy, więc jedynym ratunkiem są media i prokuratura - powiedział nam Marcin Wilk, a zaraz po nim głos przejął drugi pikietujący. - Przychodziłem tu kilkakrotnie, próbowałem na wszelkie sposoby rozmawiać - bez rezultatu. Teraz UM został pozwany łącznie z firmą PBH Cezar do zwrotu należnych mi pieniędzy – w czasie oczekiwania na włodarza miasta powiedział nam Włodzimierz Kulenty .
Pikieta nie doczekała się rozmowy z burmistrzem ani jego zastępcą. Jakie będą dalsze losy sprawy? Czas pokaże…
Więcej informacji na ten temat znajdziecie w poprzednim artykule tutaj!
| « poprzednia | następna » |
|---|






















Komentarze
Ta zasada powinna być na każdym szczeblu . Coś ktoś obiecuje , potem cisza .Nie , obiecałeś rozlicz się , wyszło to jest sukces , nie to dlaczego nie jest zgodnie z deklaracją . Nie byłoby wtedy ani pustych obietnic , ani tylu nie pchałoby się do władzy z tłumaczeniem "to nie my to ci inni są źli , my wszystko robimy dobrze " Gdyby taki jeden z drugim odpowiadał finansowo za swoje decyzje , na pewno dwa razy by pomyślał zanim coś zrobi
Czy podwykonawcy wiedzieli, że łamią warunki na jakich generalny wykonawca podpisał umowę z UM???
Czy w związku z powyższym UM ma wypłacić pieniądze podwykonawcom nie mając z nimi żadnej wiążącej umowy, a za kilka lat powtórzy się sytuacja z budową oczyszczalni ścieków i po raz kolejny trzeba będzie płacić generalnemu wykonawcy???
Grzechem UM było przymykanie oczy na nieprawidłowości i obecność podwykonawców. Umowa powinna zostać zerwana. No ale jak urzędnicy chcieli mieć miękkie serce to powinni pamiętać, że inną część ciała trzeba mieć twardą
Najpierw wprowadziła ta firma w błąd komisję przetargową bo okazało się , że własnymi siłami nie jest w stanie wykonać inwestycji. Następnie łamiąc zapisy umowy zatrudniła podwykonawców. A na koniec nie wypłaciła im pieniędzy i nie skończyła budowy.
Podwykonawcy natomiast wiedzieli przecież, że nie są "oficjalnie zgłoszeni" jak jeden z nich mówił i inwestowali własne pieniądze wiedząc, że pracują niezgodnie z warunkami umowy pomiędzy UM, a PBH "Cezar"??? Temu tez są winni urzędnicy?
UM powinien całość inwestycji zatrzymać i wyrzucić na zbity pysk nieuczciwą firmę (Cezar) z budowy. Zapewne podniosło by się również larum, że nie dają nam uczciwie zarobić pieniędzy. Po za tym taka decyzja wiązałaby się z wydłużeniem czasu realizacji i jak zwykle groziła utratą dofinansowania. No więc zapewne z tego powodu przymykano oczy na podwykonawców.
Żądania podwykonawców są dosyć kuriozalne. Na jakiej podstawie prawnej ma UM zapłacić jak nie ma z nimi umowy? Oczywiste jest, że ta sprawa skończy się w Sądzie. No i co UM ma wylądować tak ja w przypadku oczyszczalni? Najpierw zapłaci podwykonawcom , a później generalnemu wykonawcy drugi raz za to samo.
Ciekawe czy gdybyś sam był inwestorem tak skwapliwie zapłaciłbyś podwykonawcom nie mając z nimi żadnych umów i szykujący się proces sądowy. Najłatwiej żądać od Urzędu bo to przecież pieniądze "niczyje", a czemu podwykonawcy nie zrobią pikiety pod siedzibą PBH "Cezar"?