Już niedługo
Zobacz wszystkie
Reklama

Komentarze
- Zebraliśmy ponad 91 tysięcy złotych! Dziękujemy!
Według mnie cała tak akcja generalnie jest zasłoną dymną dla dochodów rodziny organizatora, czyli Je...
- zimny - Zebraliśmy ponad 91 tysięcy złotych! Dziękujemy!
ESPucio Pucio Pucio znowu mnie straszy. Tym razem materią nieożywioną w postaci cegły.
- pioter - Zebraliśmy ponad 91 tysięcy złotych! Dziękujemy!
Tworzysz teorie spiskowe, doszukujesz się jakiejś analogii do własnych przemyśleń. Również mogłem za...
- eSPe - Zapraszamy na koncert pamięci Zbyszka Wojtasia
Cześć jego pamięci! RIP !
- kinga75 - Zebraliśmy ponad 91 tysięcy złotych! Dziękujemy!
Owsiak z władzą ! Władza z Owsiakiem! i tak już 37 lat . Jest dobrze ! Będzie lepiej! ( niektórym ) ...
- kinga75
Kto będzie woził dzieci do szkół na terenie gminy Radzyń? |
| poniedziałek, 17 września 2012 09:23 | |||
Gmina w sierpniu (14.08) ogłosiła przetarg na „Świadczenie usług w zakresie dowozu dzieci i młodzieży do szkół na terenie Gminy Radzyń Podlaski". Do przetargu zgłosiły się 4 firmy, z których jak się okazało najkorzystniejszą ofertę przedstawił PKS Międzyrzec Podlaski, jednak gmina wybrała PKS Radzyń, który w przetargu zajął II miejsce. Dlaczego tak się stało? Sprawę wyjaśnia sekretarz gminy Jarosław Ejsmont. - Gmina zwróciła się z zapytaniem do PKS Międzyrzec Podlaski z prośbą o wyjaśnienie skąd wzięła się tak niska cena. Międzyrzecki przewoźnik stwierdził, że w pismo wkradła się pomyłka i wstawiono cenę miesięczną, a nie roczną. Z takim samym zapytaniem zwróciliśmy się zatem do drugiego przewoźnika – tłumaczy sekretarz. - Po otrzymaniu informacji o tym, że to my mamy przystąpić do realizacji zadania, zostałem poproszony o wyjaśnienie, dlaczego proponowana przez radzyński PKS cena jest tak niska. Jak stwierdziła gmina, proponowane przez nas ceny były rażąco niskie w stosunku do podmiotu zamawiania. Wyjaśniłem, że zaoferowana przez wykonawcę kwota jest połową wymaganych kosztów, druga połowa miałaby pochodzić ze środków zewnętrznych, czyli refundacji kosztów finansowania przez wykonawcę uprawnień uczniów do przewozów ulgowych w ramach systemu sprzedaży imiennych biletów miesięcznych. Dofinansowana kwota miała pochodzić ze środków samorządowych województwa lubelskiego, na podstawie ważnej obowiązującej umowy – tłumaczy Jan Gil, prezes PKS Radzyń Podlaski. Jak dalej tłumaczy prezes, pismo z wyjaśnieniami zostało wysłane, a radzyński PKS po kilku dniach został zaproszony na podpisanie umowy. - Działając według punktu 8 zawartego w umowie, chciałem dokonać uzupełnienia w postaci aneksu. Aneks zawierał informacje o dopuszczeniu biletów miesięcznych, co w żaden sposób nie narażało gminy na dodatkowe koszty. Gmina jednak nie wyraziła na to zgody, a umowa nie została podpisana – dodaje Gil. Wiesław Mazurek, wójt gminy Radzyń wyjaśnia, że o chęci skorzystania przez radzyński PKS z dofinansowania dowiedział się za późno. - Niestety nie doszło do podpisania umowy. Po rozstrzygniętym przetargu dowiedzieliśmy się, że PKS ma zamiar skorzystać z dofinansowania z Urzędu Marszałkowskiego na pokrycie kosztów przejazdu. Pan prezes poprosił o podpisanie aneksu mówiącego o tym, lecz aneks jest załącznikiem do umowy, aby go dołączyć i podpisać należy najpierw podpisać umowę. W tej chwili z radzyńskim PKS jesteśmy powiązani umową ustną, dzieci są dowożone na wcześniejszych zasadach oczywiście uwzględniając negocjację cen, bowiem taka się odbyła. W związku z zaistniałą sytuacją, Urząd Gminy jest na etapie przygotowywania nowego przetargu, do tego czasu obowiązuje umowa ustna z PKS Radzyń na dowóz dzieci – tłumaczy Mazurek. - Nas interesowało to, aby w ciągu 10 miesięcy przewozić dzieci z gminy do szkoły i z powrotem. Według tych wytycznych prosiliśmy o przygotowanie ofert. Jak się jednak później okazało PKS Radzyń poszedł na skróty i przygotowana oferta była niezgodna ze specyfikacją, bowiem ujął dotację, o której nie było mowy – dodaje sekretarz gminy. Jak dodaje Gil, całego zamieszania można było uniknąć, gdyby przetarg był ogłoszony o wiele wcześniej, a nie w drugiej połowie sierpnia. - Ja nie miałem obowiązku wozić dzieci, z drugiej strony gdybym się nie zgodził, naraziłbym gminę na duże straty i komplikacje, bowiem nie było żadnego innego przewoźnika, który by się na to zgodził – mówi Gil. Dodaje również, że Mazurek nie miał racji co do aneksu, bowiem według regulaminu przewozowego, obowiązującego na terenie kraju, w rozdziale V o grupowym przewożeniu osób, § 24 punkt 2, zmian można dokonywać w każdym czasie w formie aneksu.
|






Komentarze