Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 28 listopada 2020 imieniny: Jakub, Lesław, Zdzisław

Już niedługo

Nigdzie się nie wybieraj... Siedź spokojnie w domu i oglądaj telewizję, albo czytaj książki :)
Dodaj wydarzenie
Zobacz wszystkie

Reklama

A jednak są dobrzy młodzi ludzie...

List do redakcji   
środa, 24 sierpnia 2011 08:57

.Szanowni Państwo,

Postanowiłam napisać, ponieważ nie wiem w jaki sposób oficjalnie można byłoby podziękowac młodym chłopcom, którzy w sposób bezinteresowny, ale jakże serdeczny prawdopodobnie uratowali życie pieska. Może za Waszym pośrednictwem byłoby to możliwe??

Sytuacja niesamowicie mnie wzruszyła i nie daje mi ona spokoju.

Dwa dni temu na ul. Sitkowskiego, idąc z psem do sklepu, na zakręcie (na Ustrzesz) przy posesji prywatnej, na trawie przy ulicy leżał piesek. Odnosiło się wrażenie, że jest chory lub zaniedbany gdyż nie reagował na mnie ani zaczepki mojego psa. Przeszłam obok ponieważ sądziłam, że to pies ludzi mieszkających na posesji, przy której zwierzę leżało, ale bałam sie też ewentualnego starcia psów. Po około 5 minutach w drodze powrotnej zauważyłam, że wokoło pieska zebrali sie chłopcy. Nie wiem ile mieli lat 8-13?.

Zapytali gdzie zadzwonić, bo ten piesek się zgubił a jest dodatkowo bardzo ranny. Jeden z chłopców twierdził, że zna właścicielkę. Jedyne co przyszło mi do głowy to Straż Miejska, która może mogłaby pomóc w przekazaniu rannego zwierzęcia w ręce właścicielki. Jeden z chłopców bez wahania zadzwonił na 112 w celu uzyskania pomocy. Faktycznie, w krótką chwilę po tym podjechała Straż Miejska, ale teżz za moment odjechała. Zauważyłam, że Ci chłopcy idą za kuśtykającym pieskiem (miał chyba złamaną łapkę i bardzo poranioną). Zapytałam i co??? Okazało się, że jeden z chłopców wskazał dokładnie do kogo pies należy, a Strażnicy podobno pojechali pod adres Pani. W tym czasie pies dokuśtykał do posesji sąsiadów. Cały się trząsł, był na tyle słaby i wycieńczony, że nie był w stanie warczeć, czy się bronić przed obcymi. Dałam mu psią karmę oraz wodę, co pochłonął w mig. Strasznie drżał i biednymi oczami patrzył na każdego z nas. Nie umieliśmy mu inaczej pomóc w danej chwili. Stażnicy wrócili z informacją, że córka właściecielki przyjdzie po psa. I na tym sie ich zajęcie sprawą zakończyło. Nie przywieźli Pani, co by przyspieszyło pomoc psu, ale w zamian pozostawili te dzieci z tym biednym psem samym sobie. Chłopcy byli zdezorientowani. Ja oraz przechdnie także. Po kilku minutach widziałam, że chłopcy odeszli gdyż pies zaczął kuśtykać i iść w stronę Szkoły Podstawowej nr 2. Pozostałam w niewiedzy ponieważ nie wiedziałam co dalej sie stało i jaki los spotkał zwierzę.

Dzisiaj wracając ze spaceru z psem spotkałam jednego z chłopców- tego, który wzywał pomoc a zarazem wskazal właścicielkę nieszczęśliwego psiaka. Zapytałam jak się sprawa zakończyła???

Chłopcy z psem dotarli do ul. Bulwary. Pani nie przyszła, bo nie wiedziała gdzie piesek się znajduje i szukała go zupełnie gdzie indziej. Ciekawe dlaczego? Może brak jednoznacznej informacji od Strażników?

Dodam, zwierzę miało łapkę w okropnym stanie, trzęsło się i telepało. Było jakby w szoku, nie broniło się ani też nie wykazywało agresji. W efekcie pies trafił do swojego domu.

Moje poruszenie ma dwa aspekty.

1. Fantastyczna postawa tych jakże młodych chłopców. Ich troska i zainteresowanie losem nieszczęśliwego zwierzęcia. Dotrwali z nim do samego końca wędrówki do domu- pies nie byłby w stanie sam przeżyć bez pomocy ludzi a tym bardziej wrócić do domu. Chciałoby sie powiedziec- "Chłopcy! Spisaliście się na medal. Nasze miasto powinno być dumne z takiej młodzieży a rodzice z takich dzieci. Ten psiak miał prze... przeogromne szczęście, że to właśnie Wy go znaleźliście. Ocaliliście nieszczęśliwą istotę. Dziękuję..."

2. Beztroska pracowników Straży Miejskiej. Jak można zostawić takich chłopców samych w takiej sytuacji? Zastanawiam się, czy takich Strażników chcielibyśmy mieć? Raczej nie.

Szanowni Państwo, czy można na łamach Waszej strony podziękować tym chłopcom za ich postawę? W czasach spędzania czasu na grach komputerowych, w innej rzeczywistości, to co spotkało ich w świecie realnym przerosłoby większość ludzi dorosłych. Ten pies zginąłby z bólu i głodu w ciągu kilku godzin, a tak... nie dość, że znalazł pomoc, to trafił do własnego domu.

Pozdrawiam serdecznie,

Beata (nazwisko do wiadomości redakcji)

P.S Historia z tym pieskiem niesamowicie mnie poruszyła. Dzięki Bogu, że nie każdy młody człowiek kradnie czy zabija....ważne, że są młodzi, którzy mogą być wzorem dla każdego z Nas.

 

List od Pani Beaty otrzymaliśmy 3 sierpnia br. Mimo tego, że publikujemy go dopiero teraz, nie stracił na aktualności. Dziękować radzyńskiej młodzieży można i trzeba zawsze. Zainteresowaliśmy się także tematem bezpańskich zwierząt w naszym mieście. Zwierzętami takimi zajmują się pracownicy schroniska w Nowodworze (k. Lubartowa). Na podstawie umowy z Urzędem Miasta w Radzyniu Podlaskim, po otrzymaniu zgłoszenia (najczęściej od Straży Miejskiej), przyjeżdżają do naszego miasta i zabierają ze sobą wskazane zwierzę. W każdym przypadku czas przyjazdu może jednak być różny- w zależności od natężenia pracy schroniska.

 

Komentarze  

 
#1 straż miejskatyski 2011-08-24 10:50
może straż miejska spieszyła się na ul. Ostrowiecką sprawdzić czy wszyscy którzy tam parkują zapłacili za to :D :lol:
 
 
#2 "straż miejska"ferdek kiepski 2011-08-24 12:15
nie wiem za co Ci Panowie biorą pieniądze - chyba tylko za wożenie d...(uszy) po mieście i ściganie tych wielkich przestępców, którzy nie opłacili parkowania. Na przejściu dla pieszych pod UM co jakiś czas można zauważyć parkujący Renault Kangoo należący do UM - na samym środku pasów! Raz zaryzykowałem i poszedłem do biura straży w UM i powiedziałem, że na pasach parkuje ich samochód. I co? Z wyraźną złośliwością odpowiedzieli jedynie, że nie ich tylko UM i tyle. Ot, cała prawda o ich pracy.
 
 
#3 posełmimik 2011-08-24 13:22
A może pomógłby poseł Sławecki , przecież jest przy okazji każdego artykułu i wydarzenia . Bardzo dziwne , że nie było go przy piesku .
 
 
#4 RE: A jednak są dobrzy młodzi ludzie...ed 2011-08-24 15:01
fajni chłopcy!:)
...a poza tym szkoda bezpańskich zwierząt błąkających się po Radzyniu, ale wiadomo, że u nas schroniska nie otworzą :( (zapewne, dlatego że nie ma na to funduszy ehhh)
 
 
#5 RE: A jednak są dobrzy młodzi ludzie...PRACTOR 2011-08-24 18:31
pozwólcie że wyjaśnię postępowanie tych strażników otóż jest to STRAŻ MIEJSKA a nie straż pieska :sad: :sad: :sad:
a tak wogóle to zgadzam się z "tyskim" i "ferdkiem kiepskim" gdyby któryś z rodziców (opiekunów)jednego z tych chłopców zaparkował w centrum bez opłaty to "NIEPEŁNOSPRAWNI" błyskawicznie by się pojawili
 
 
#6 straż miejskaMilkast 2011-08-25 16:00
szanowni panowie ze straży miejskiej wolą się zajmować upominaniem ludzi, którzy na własnej działce wieszają spodnie, żeby wyschły...argumentując tym, że gorszy to dzieci, które to widzą...przecież dzieci nigdy nie widziały suszących się spodni...brak słów.
 
 
#7 straż miejskaMilkast 2011-08-25 16:11
Chłopcy okazali się nad wyraz odpowiedzialni i dojrzali w przeciwieństwie do panów do których zwrócili się o pomoc...ciekawa jestem co by było gdyby jednak psiak był agresywny i jeszcze by któregoś pogryzł...zaraz by pisano, że można było temu zapobiec. A jakby jeszcze nie zwrócili się o pomoc, ze zachowali się jak gówniarze. Polska służba porządkowa, z dnia na dzień mnie przeraża...ich zakres obowiązków i potem tłumaczenia co do nich należy a co nie...a ciekawe gdzie jest w tym także bycie normalnym człowiekiem.
 
 
#8 straż miejskagrisza 2011-08-26 18:44
bo straż to tylko potrafi trawę ciągać za sobą po całym mieście w przyczepce,dobrze że mają te samochody....-bo jak sami mają ciągać... :-*
 
 
#9 Dziękuję za te miłe słowadaniu5328 2011-08-26 20:08
Witam. Nudząc się zajrzałem na stronę iledzisiaj. Zainteresował mnie ten artykuł i zdziwiłem się, gdy zauważyłem, że dotyczy on mnie i moich kolegów. Jestem mile zaskoczony. Nie wiem dlaczego nawet tak to Państwa ujęło. Dla nas to nie jest nic nadzwyczajnego. Po prostu kochamy zwierzęta i nie możemy przejść obok czegoś takiego obojętnie. Zadzwoniliśmy po straż miejską, która pomogła nam w identyfikacji właściiela. Bardzo dziękuję w imieniu moim i chłopaków. Nasze imiona to : Daniel (Czyli ja: [ten, który znalazł psa]),Łukasz (chłopak, który jeździł wtedy na rowerze), Karol (telefonował po Straż M.) i Kamil (również jeździł na rowerze). Nie obeszło by się bez pomocy Pani Beaty, która przynosiła psu karmę i wodę. Pani właścicelka była strasznie szczęśliwa, że przyprowadziliśmy jej pieska. To chyba nas najbardziej satysfakcjonuje. Całe szczęście, że zauważyłem tego psa i chciałem go pogłaskać :)
Pozdrawiam i dziękuję Daniel
 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.