
Komentarze
- Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
i poniżej, najnowsze doniesienia z Radzynia i okolicy. Aż miło poczytać.
- zimny - Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
Ktoś spał w moim łóżku powiedziała pani Misiowa. A kto nie spał westchnął pan Miś. Musisz przy dziec...
- radzyniak13 - Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
Złotowłosa i trzy misie. Ktoś jadł moją owsiankę. Ktoś śpi w moim łóżku.
- sirHris - Trwają zapisy na szkolenia chemizacyjne. Zobacz u ...
Chemia w rolnictwie i żywienia to postęp. Podobnie jak inżynieria genetyczna. Dzięki nim żywność jes...
- niepokorny - Ile dotacji dla organizacji?
Czas na modernizację stadionu miejskiego w Radzyniu Podlaskim!!! Zadaszoną główną trybunę wraz z szt...
- sportek
Gorące tematy.
Rok temu odszedł do Ojca |
| Mariusz Szczygieł | |||
| poniedziałek, 10 września 2012 07:25 | |||
Do parafii św. Trójcy przybył 7 lipca 2008 r., gdzie pełniąc obowiązki proboszcza parafii i dziekana dekanatu radzyńskiego, służył do ostatnich dni swojego życia. Zmarł w wieku 55 lat. Dzisiaj o godz. 18 w kościele św. Trójcy zostanie odprawiona msza w pierwszą rocznicę Jego śmierci. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, kiedy w 2008 roku usłyszałem księdza Jana w Radzyniu, była zaskakująca - mamy swoje "U Pana Boga za piecem". Pamiętacie księdza, który w tym filmie rozdawał "pagiery"? Śpiewna, kresowa mowa były jego znakiem rozpoznawczym. Ksiądz Jan na początku swojej pracy w Radzyniu też "podśpiewywał". Czy później ja przestałem już na to zwracać uwagę? Nie wiem. W każdym razie już tego nie słyszałem. W 2009 roku organizowaliśmy bitwę o pałac Potockich - naszą radzyńską inscenizację historyczną. Scenariusz przewidywał odbicie pałacu z rąk bolszewików, a najlepszym miejscem do rozpoczęcia ataku wydawał się kościelny plac. Z duszą na ramieniu udałem się do dziekana - nie znałem go - wcześniej nie dane mi było z nim rozmawiać. Z zaciekawieniem słuchał opowieści o naszych planach i prośbie do niego, jaka się z tym wiąże, a kiedy skończyłem odpowiedział mi bardzo krótko: - Z mojej strony nie ma żadnego problemu. I dopiero wtedy się uśmiechnął. Wiedziałem, że jestem "w domu". Oprócz udostępnienia placu kościelnego, ksiądz Jan bardzo pomógł nam w organizacji bitwy. Zaproszenie na inscenizację czytano w ogłoszeniach po każdej mszy, na kilka tygodni przed imprezą. Nie powiedział też ani jednego złego słowa, gdy nasi zdenerwowani żołnierze zostawili po sobie na placu kościelnym górę petów - on wiedział, że nerwy robią swoje... Kiedy będziecie czytać Jego życiorys albo to moje wspomnienie, możecie pomyśleć, że znowu został opisany w samych superlatywach. Serdeczny, otwarty... Taki właśnie był. Taki swojski i nasz - jak "U Pana Boga za piecem"... Jego ciało zostało złożone na cmentarzu parafialnym, na skrzyżowaniu alejek: głównej i prowadzącej do cmentarnej kaplicy. Dzisiaj po wieczorowej mszy zamierzam zapalić tam znicz - zachęcam Was do tego samego. Rozświetlmy wrześniową noc jasnym, radosnym światłem - takim, jakim był ksiądz Jan. Pokój jego duszy.
Zdjęcia z Mszy Świetej sprawowanej w I rocznicę śmierci ks. kanonika Jana Czapskiego
|





Komentarze