Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 7 grudnia 2022 imieniny: Agata, Ambroży, Marcin

Reklama

Rozkład jazdy autobusów Ogłoszenia Imprezy i wydarzenia Ceny paliw

O dwuznacznościach językowych

Andrzej Kotyła   
piątek, 26 października 2012 06:41

Andrzej Kotyła

W ŚRODKACH ANTYKONCEPCYJNYCH JEST BEZRUCH, ALE OD NIEDAWNA COŚ DRGNĘŁO…

Dziś będą prawie same anegdotki, co stanowi realizację postulatów części Miłych Czytelników, aby „wykłady” moje zawierały odrobinę radości i nie były zbytnio nadęte oraz pretensjonalne.

Po pierwsze:

Parę lat temu miałem zaszczyt i niekłamaną przyjemność prowadzenia obrad Zgromadzenia Członków Radzyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W takich sytuacjach – gdy sporą część wypowiadanych kwestii stanowi improwizacja – łatwo o potknięcie, lapsus lub niezamierzoną dwuznaczność. Zdarzyło się podczas tychże wspominanych przeze mnie wielogodzinnych obrad, że pewna leciwa dyskutantka nadużyła regulaminu, wywód swój przeciągając znacznie ponad miarę w regulaminie owym przewidzianą.

Wówczas, nie bez pewnego zniecierpliwienia, zabarwionego domieszką irytacji, syknąłem do mikrofonu: Pani czas już się skończył… i dopiero po chwilowej konsternacji własnej i niektórych słuchaczy zorientowałem się, że popełniłem gafę i pospieszyłem z autopoprawką: to znaczy chciałem powiedzieć, że przewidziany regulaminem czas wypowiedzi szanownej Pani dobiegł właśnie końca.

Dopiero po mojej autopoprawce niektórzy słuchacze zorientowali się w popełnionej przeze mnie niezamierzonej dwuznaczności, co rozpoznałem po ich niedwuznacznych uśmiechach – na szczęście dyskretnych.

Po wtóre:

Przed laty byłem także świadkiem, jak do pewnej pani imieniem Irena, uprzejmy,  starszy jegomość zwraca się z deklaracją (czy też być może propozycją) następującą: Pójdę, odprowadzę panią Iruchnę. Trzeba było widzieć pąsową, pełną uczuć różnorodnych: od histerycznej złości aż po płoną nadzieję.

Po trzecie:

Przebywając podczas ostatnich wakacji w Kołobrzegu, zauważyłem przed wejściem do jednego z licznych tam gabinetów kosmetycznych reklamę – coś w rodzaju promocji treści następującej: Przy zabiegu na twarz – wąsik gratis. Uporczywie nie noszę wąsów i to jest jedyny powód, dla którego powstrzymam się od tłumaczenia tej dwuznaczności, którą pojąłem nie od razu, pomimo, że umiejętność czytania ze zrozumieniem nie jest mi całkowicie obca.

Z podobnymi sytuacjami spotykamy się niestety nie tylko w codzienności, ale i w poważnych dyskusjach. Uczestnicy jej bardzo często używają tych samych słów nie zawsze w tym samym znaczeniu. Oto jeden mówi o kimś jako o klasycznym kombi­natorze z wielkim podziwem, drugi oburza się, że można dobrze się wyrażać o kombinatorach. Tymcza­sem nieporozumienie polegało na dwuznaczności wy­rażenia „klasyczny kombinator”. Dla pierwszego to zawodnik specjalizujący się w konkurencji narciar­skiej, która nazywa się kombinacją klasyczną, dla drugiego – ten, co kombinuje, czyli nicpoń.  

Znany zwrot komentatora sportowego dotyczący wybitnego kolarza szosowego lat 70. XX w.: A oto, Proszę Państwa, Stanisław Szozda, cudowne dziecko dwóch pedałów.

Przykłady tego rodzaju sporów, których źródłem są wieloznaczne terminy, można mnożyć w nieskończo­ność.  

Trudności nastręczają jednakże nie tylko pojedyncze słowa. Niewłaściwe użycie składni języka polskiego prowadzi do niezamierzonej dwuznaczności lub wieloznaczności całego zdania. Powiedzenia takie nazywamy amfibolią albo amfibologią. Zygmunt Ziembiński w „Logice prak­tycznej” podaje przykład amfibologii, zaczerpnięty z praktyki sądowej: Oskarżony oddał do nielegalnego garbowania, oprócz skóry swojej własnej – cielęcej, także skórę swojej matki – wołową. W tym wypad­ku jeszcze wiadomo, co miał na myśli mówiący i śmie­jemy się tylko z niezdarności wypowiedzi.  

Takiej rozbieżności oczywiście można uniknąć wy­jaśniając znaczenie terminów, które nasuwają, albo nawet w przyszłości mogą nasunąć niejednoznaczną interpretację. Amfibolii natomiast pozwoli się ustrzec wzmożona kontrola własnych wypowiedzi z jednej strony, sygnalizowanie zauważonych amfibolii u in­nych – z drugiej. Ale mimo wszystkich ostrożności zdarza się dość często, że ani mówiącemu, ani słucha­jącemu na myśl nie przychodzi, że padł wieloznaczny termin czy amfibolia i rozpoczyna się logomachia (walka na słowa) trwa­jąca dopóty, aż nieporozumienie nie zostanie wyjaśnio­ne. Ale wyjaśnić nieporozumienie można tylko wtedy, gdy mówiący zawsze wie, o co mu chodzi. A to niestety nie zawsze się zdarza. Jeżeli zaś w dyskusji potrafimy na każde żądanie powiedzieć innymi słowami to, co bu­dzi jakiekolwiek wątpliwości słuchacza, niestraszne bę­dą wieloznaczności, amfibolie.

Praca domowa:

Proszę oczywiście o przykłady językowych dwuznaczności – tych celowych i tych niezamierzonych.

Post scriptum:

Stawiając wielkie wymagania sobie, winniśmy pobłażanie innym. Nie jest bowiem naszym zadaniem „czepianie się” słów wieloznacznych, wyśmiewanie amfibolii, jeżeli z kontekstu doskonale wiadomo, o co chodzi. Podobnie, jak z fotki zamieszczonej obok.

 

Komentarze  

 
#1 raz nie o plityceyzzum 2012-10-26 08:07
Rzecz miała miejsce na początku lat 90 -tych na wydz matematyki. Otóż w oczekiwaniu na spóźniającą się panią doktor, z racji nawyków jeszcze szkolnych, powzięliśmy decyzję - uciekamy. Rzuciłem hasło; Dziewczyny pilnujcie czy nikt nie idzie korytarzem a my spuścimy się przez okno(oczywiście w sensie wyjdziemy). Być może niewiele osób zwróciłoby uwagą na ten lapsus gdyby nie riposta koleżanki. Chłopaki spuszczajcie się gdzie chcecie my wyjdziemy przez drzwi.
 
 
#2 RE: O dwuznacznościach językowychczarna mamba 2012-10-26 15:33
Nauczycielka: "Zaznaczcie ptaszkiem właściwą odpowiedź!" Uczeń nieśmiało, ale troszkę filuternie: "A nie możemy długopisem?"
 
 
#3 RE: O dwuznacznościach językowychkrytyk 2012-10-29 14:33
Chyba większość tego rodzaju gaf językowych jest związana z TĄ sferą. I na dowód podsyłam autentyk z porannej jazdy jak zwykle zatłoczonym autobusem podmiejskim: "Niech mnie pan tak nie posuwa."
 
 
#4 0 proszekefcik1060 2012-10-30 15:06
Czy mi się wydaje, czy w tytule jest "zero" zamiast "dużego O" ? :o hmm?
 
 
#5 Dziękuję...akotyla 2012-10-31 06:02
...za trafne przyklady. Ostatniej uwagi nie rozumiem. Wydaje mi się zbędna. Pozdrawiam.
 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.