
Komentarze
- Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
Złotowłosa i trzy misie. Ktoś jadł moją owsiankę. Ktoś śpi w moim łóżku.
- sirHris - Trwają zapisy na szkolenia chemizacyjne. Zobacz u ...
Chemia w rolnictwie i żywienia to postęp. Podobnie jak inżynieria genetyczna. Dzięki nim żywność jes...
- niepokorny - Ile dotacji dla organizacji?
Czas na modernizację stadionu miejskiego w Radzyniu Podlaskim!!! Zadaszoną główną trybunę wraz z szt...
- sportek - Zimowe utrzymanie miasta kosztowało już 600 tysięc...
Chodniki ul Warszawska od Lidla do "sygnalizacji" Czy to nie jest Miast Tragedia na chodniku (ślisko...
- 1410 - Zebraliśmy ponad 91 tysięcy złotych! Dziękujemy!
Według mnie cała tak akcja generalnie jest zasłoną dymną dla dochodów rodziny organizatora, czyli Je...
- zimny
Nadzieja matką... |
| Mariusz Szczygieł | |||
| poniedziałek, 11 października 2010 08:03 | |||
W wakacje udało mi się w końcu wyjechać z Radzynia... Na krótko, bo tylko 5 dni, ale wystarczyło, by "podładować swoje bateryjki". Jastrzębia Góra... morze... pięknie... I wiecie co? Jastrzębia to mała wioska, gdzie kiedyś ktoś (w latach dwudziestych ubiegłego wieku) postanowił stworzyć plażę na miarę europejskich standardów. Udało mu się to prawie sto lat temu i do dzisiaj mieszkańcy mogą żyć z turystów, a turyści mogą w cywilizowany sposób wdychać jod z Bałtyku. Co ciekawe, wcale nie ma tam rarytasów. Jastrzębia, tak jak inne miasta, wyłożyła swoje główne ulice kostką brukową i to na nich toczy się turystycznie życie. Obok betonowych budynków pozostałych po czasach PRL-u i całkiem nowych, budowanych przez przedsiębiorczych "Kaszubów" z Warszawy, tubylcy zbili z desek prowizoryczne wiaty, gdzie obok flądry i dorsza serwują pstrągi. Zmyślni mieszkańcy, wiedząc, że dalej na północ pójść się już nie da (bo przeszkadza w tym morze), zrzucili się na kawałek głazu, który skrzętnie okleili tabliczkami ze swoimi nazwiskami, tworząc tym samym kolejną "atrakcję turystyczną". I toczy się życie w Jastrzębiej, rok za rokiem powstają nowe hotele, wykładają się kostką kolejne ulice (a trelinki i piachu dużo jeszcze zostało...), przyjeżdżają turyści, oddychają jodem, zostawiają bilety Narodowego Banku Polskiego. Nie mamy z nimi szans- do takiego wniosku doszedłem siedząc na tarasie swojego pensjonatu. Radzyń, chociaż ma pałac, chociaż pięknieje z dnia na dzień, nie ma szans konkurować z wioską, którą ciężko znaleźć na mapie... Dzisiaj... ale za kilka lat? Kto wie? Ruszają powoli programy promocji miasta, otwiera się Punkt Informacji Turystycznej, dzisiaj odbędą się warszaty, gdzie specjaliści wymyślą co możemy sprzedać gościom... Jeśli chcemy, by także do nas zaczęli przyjeżdżać ciekawscy z innych miast, musimy chyba zacząć od pytania: "Po co turyści mają do nas przyjechać?". Bo jak już przyjadą, a chwała Najwyższemu, że coraz więcej ich do nas zagląda, to jak zatrzymać ich na dłużej niż pół godziny? Niech każdy spróbuje odpowiedzieć sobie na to pytanie i skontaktuje się ze mną za 10 lat, kiedy turyści z Jastrzębiej Góry nie będą mogli znaleźć w Radzyniu wolnego pokoju...
|






