Już niedługo
Reklama

Komentarze
- Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
Złotowłosa i trzy misie. Ktoś jadł moją owsiankę. Ktoś śpi w moim łóżku.
- sirHris - Trwają zapisy na szkolenia chemizacyjne. Zobacz u ...
Chemia w rolnictwie i żywienia to postęp. Podobnie jak inżynieria genetyczna. Dzięki nim żywność jes...
- niepokorny - Ile dotacji dla organizacji?
Czas na modernizację stadionu miejskiego w Radzyniu Podlaskim!!! Zadaszoną główną trybunę wraz z szt...
- sportek - Zimowe utrzymanie miasta kosztowało już 600 tysięc...
Chodniki ul Warszawska od Lidla do "sygnalizacji" Czy to nie jest Miast Tragedia na chodniku (ślisko...
- 1410 - Zebraliśmy ponad 91 tysięcy złotych! Dziękujemy!
Według mnie cała tak akcja generalnie jest zasłoną dymną dla dochodów rodziny organizatora, czyli Je...
- zimny
Różycki - mój brat... |
| Jacek Musiatowicz | |||
| środa, 24 lutego 2010 09:23 | |||
Nie wiem i nie pamiętam kiedy dane nam było spotkać się pierwszy raz. Jedno co mnie w nim zachwyca , to sposób w jaki odbiera rzeczywistość i przetwarza ją całym sobą. Cieszę się, że wydał płytę. Wierzę w jego klasę jako faceta, choć czasami zdarzało mu się klęknąć - czego byłem świadkiem, chcąc nie chcąc. Kocha go moja żona i tego nie ukrywa. Cóż, musiałem się z tym pogodzić. Tylko że jest to miłość poetycka właśnie. Taka jaką darzy Mirka Czyżykiewicza, Grzesia Tomczaka, Marka Dyjaka itp.... Bo to są faceci do kochania. Cieszę się, że mogę uczestniczyć w tym uniesieniu. Bo tak naprawdę na Lubelszczyźnie to ostatnio było nas trzech. On - Marcin Różycki - poeta nieuzupełniony, z wietrzną potrzebą wysiadki gdzieś w bok, Marek Dyjak - człek zbuntowany, ale też mój brat i ja - Jacek Musiatowicz - najgorszy z nich pod każdym względem. Zapraszam w swoim i nie tylko imieniu na ten jedyny w swoim rodzaju koncert. Marcin w moim mniemaniu ma jeszcze wiele do powiedzenia i jeżeli Bóg białego skrzydła z niego nie zdejmie - zaskoczy nas nie jeden raz. Informacje o koncercie znajdziesz tutaj.
|






