Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 27 maja 2024 imieniny: Juliusza, Magdaleny, Jana

Reklama

Ach, te nasze Orlęty! Klubowi z Radzynia stuknęło 100 lat!

Jakub Hapka   
niedziela, 21 stycznia 2024 13:30

Drużyna Srzelec Radzyń 1934 r. (15. IX. 1934) – drugi od prawej: Schapp Zbych, w mundurze obok porucznik Majecki, w środku Kaszycki,  w garniturze starosta Banaszkiewicz, drugi od lewej Tadzio Ronowski. Klęczą (od prawej) Pelc i Wacek Koronowski.LKS Orlęta Radzyń obchodzi 100-lecie istnienia.

Założony w 1924 r., noszący nazwę na cześć lwowskich Orląt przeżywał wzloty i upadki. Dziś "biało-zieloni" występują w III lidze. To na boisku przy ul. Warszawskiej Łukasz Fabiański po raz pierwszy wystąpił z orzełkiem na piersi. W meczu gwiazd trenerem był Andrzej Strejlau, z młodymi adeptami trenował Jan Tomaszewski, a w loży honorowej gościł w Radzyniu Kazimierz Górski wraz z Jerzym Engelem. Dla fanów lubelskiego Motoru "Orlęta" bywały kością w gardle, często niwecząc nadzieje na wyrwanie się z III ligi.

Z inicjatywy kierownika klubowego biura, Wojciecha Szrama powstaje okolicznościowa publikacja. Zespół redakcyjny, oprócz suchych dat, wyników i składów chce przytoczyć kulisy, smaczki i anegdoty, związane z zespołem - który za czasów prezesa Szczepana Skomry (ówczesnego posła z ramienia SLD) – był nazywany (nieco na wyrost) "Chelsea Podlasia".

Początki

Wszystko zaczęło się od Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", którym na początku lat 20-tych kierował Tadeusz Laskowski (właściciel Zakładów Metalowych, obecnie GFN). Miłośnicy sportu, głównie wojskowi stworzyli organizację "Strzelec". W 1923 r. powstał "Podlasiak". Swój pierwszy mecz (w "B" klasie) rozegrał 3 września 1923 r., przegrywając z Lewartem Lubartów 4-6.

"Orlęta" powstały z inicjatywy przewodniczącego Wydziału Kultury Fizycznej Starostwa Powiatowego, p. Rosowskiego.

StadionRok 1936 był rokiem realizacji, budowy w Radzyniu najpiękniejszego w skali powiatowych miasteczek Lubelszczyzny - stadionu sportowego. Teren pod stadion otrzymało społeczeństwo w 99-letnią dzierżawę za symboliczną złotówkę od hrabiego Bronisława Szlubowskiego. Teren był podmokły, sąsiadujący z rzeczką. Osuszenie, wyrównanie, budowa basenu pływackiego, bieżni, boiska do piłki nożne, ręcznej i trybun wymagało dużych nakładów finansowych. Dużym wysiłkiem władz powiatowych i społeczeństwa pokonano te trudności – donosiła ówczesna prasa.

Stadion

Zdjęcie stadionu- W tym też przedwojennym czasie powstał u nas stadion sportowy, przy ulicy Warszawskiej, ale na dawnym dworskim terenie o nazwie „Rabsztyn.” Teren ten podarował miastu dziedzic okolicznych dóbr – Bronisław Szlubowski. Nawet przez jakiś czas przy jego budowie pracował mój brat Czesław, w nadzorze, kiedy nie miał stałej pracy. Otwarcie było uroczyste i zaczęło się nabożeństwem w kościele. Przemawiał ksiądz Konstanty Grzybowski. Byłam w kościele i na tym otwarciu. Od tej pory odbywały się tam mecze piłki nożnej i różne obchody czy uroczystości. Były ładne trybuny. Obok funkcjonował basen kąpielowy- zapisała w swoich wspomnieniach  Irena Hapkowa ( z d. Obrębska)

Czasy powojenne

W sezonie 1945/46 drużynę zgłoszono do rozgrywek, prowadzonych przez Podokręg Piłki Nożnej w Siedlcach.

Miejski Klub Sportowy posiadał dwie sekcje – piłki nożnej i kolarską. Posiadał stadion sportowy (z zabytkową bramą w stylu zakopiańskim) i pływalnię, a w okresie wielu lat (od lat 50-tych) szkolił też bokserów (pionierem pięściarstwa był Henryk Zając, a "bokserskie czwartki", organizowane przez ówczesne "Ogniwo" potrafiły zgromadzić tysiąc widzów!), kolarzy, szachistów, siatkarzy i tenisistów stołowych.

plakat1plakat2plakat3plakat4

Ciężkie czasy

Nie zawsze "Orlęta"

W latach 50-tych piłkarskie kluby przechodziły do różnych pionów sportowych dla uzyskania najbardziej korzystnych dotacji. W tamtych czasach piłkarze występowali w barwach "Ogniwa", "Spójni", "Sparty", "Omtura", "Związkowca". Do swej starej nazwy wróciły do 1962 r. Od '72 r. pełna nazwa klubu to: Ludowy Klub Sportowy "Orlęta".

W latach 1946-57 w poszukiwaniu dróg szybszego rozwoju kultury fizycznej, w mieście naszym tak jak i na terenie  całego kraju życie sportowe uległo całemu szeregowi reorganizacji. Radzyński Klub zmieniał kolejno nazwy i przynależność organizacyjną i z Orląt" zmieniono nazwę Klubu na "Ogniwo" o przynależności administracyjnej do PPRN. W roku 1954 powstało obok "Ogniwa" nowe zrzeszenie sportowe pionu spółdzielczego "Spójnia", patronat nad którym objęła PSS wspólnie z PZGS. 

W roku 1955 dokonano zfuzjowania zrzeszeń sportowych "Ogniwa" i "Spójni" w nowe zrzeszenie "Sparta" -  czytamy w artykule Michała Pocztarskiego "Radzyńska Spółdzielnia w sporcie" znajdującym się w okolicznościowej publikacji, wydanej  przez Komitet Organizacyjny 50-lecia Spółdzielni Spożywców (obecnie PSS "Społem) z 1957.

Mecz z Węgrami

Połączone siły Radzynia i Łukowa 26 czerwca 1957 podejmowały węgierski Debreczyn. “Bratanki” pokonały miejscowych 7-2.

Na sędziego krzyczeli "bolszewik"

Smakowitą relację z meczu "Ogniwa" z Kolejarzem Terespol (w latach 50-tych) na łamach lokalnej prasy przedstawił lubelski dziennikarz Lucjan Piątek. Widownia od początku meczu reagowała gwałtownie. Na sędziego sypały się epitety: "kalosz", "okulary". [Decyzja arbitra] doprowadziła do wściekłości, wyrażającej się w okrzykach – "to patałach", "dziad", "on sam z Terespola" – oraz wielu innych, mniej już do druku nadających się, epitetów. W oparciu o publiczność protestuje kapitan gospodarzy, a wślad za nim, w podobnych celach, wpada na środek boiska przewodniczący PKKF (czynny zawodnik II zespołu Ogniwa). Sędzia spokojnie, lecz zdecydowanie wyprasza przewodniczącego(...)Na boisko padają teraz małe kamienie wymierzone w graczy Kolejarza i sędziego bocznego.

"Życie Podlasia" tak relacjonowało starcie z ekipą z Międzyrzeca: Gra miała raczej charakter kopania się po kostkach, niż rozgrywek towarzyskich. Czas już chyba skończyć z tego rodzaju sportowcami , którzy zamiast w piłkę kopią w nogę lub chwytają napastnika za ręce.

Klub wielosekcyjny

Po wojnie największe osiągnięcia "Orlęta" osiągnęły w piłkarstwie młodzieżowym. Radzynianie uczestniczyli w rozgrywkach makroregionalnych, a także krajowym turnieju "Piłkarska kadra czeka"

Choć dziś Orlęta to klub stricte piłkarski, to w minionych latach mógł poszczycić się wieloma sekcjami: tenisa stołowego (od lat 80-tych; klasa "A" i liga międzywojewódzka), piłki siatkowej (lubelska klasa "A"), brydża sportowego (liga okręgowa) i lekkoatletyki (czołowi juniorzy Polski w biegach sprinterskich), podnoszenie ciężarów, sekcja szachowa (od lat 60-tych).  

Z "królewską grą" wiąże się anegdota – gdy likwidowano ją oficjalnie, jej opiekun, Zbigniew Litwiniec złożył formalny wniosek o rozwiązanie... sekcji piłkarskiej.

- W budynku "Sportowca" można było trenować szermierkę. Sam grałem w ping ponga – wspomina Tadeusz "Dzidek" Beliczyński. - Mieliśmy dobrych zawodników: Mietka Skoczylasa, Franka Wołka, Ryśka Panasa. Liczyli się w województwie. Kazio Świderski zdobył mistrzostwo województwa juniorów.

- Był też hokej na lodzie – dopowiada Andrzej Stradczuk.

Wychowankowie

Najbardziej znani wychowankowie to: Włodzimierz Andrzejewski – piłkarz III-ligowej AZS AWF Biała Podlaska, II-ligowej "Broni" Radom. W barwach Radomiaka w 1986 r. strzelił pierwszą bramkę w historii występów zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej) i trener drugo- i trzecioligowych ekip. W 1995  wprowadził Górnika Łęczna do II ligi.

Drugim – mniej znanym nazwiskiem - był Mieczysław Marciniuk – zawodnik II ligi. W 1971 r. , w barwach Motoru Lublin, został mistrzem Polski juniorów, występując obok m.in. Władysława Żmudy, słynnego zawodnika "Orłów Górskiego"

Biednie, ale z sentymentem

Proporzec klubuMój tata był szewcem, mieszkaliśmy koło stadionu. Naprawiał piłkarzom buty – wspominał Jan Adamski, występujący w klubie na przełomie lat 50. i 60-tych.- Brat Zygmunt grał na bramce. Jako chłopiec do podawania piłek podziwał grę Michała Pocztarskiego, Zygmunta Kota, Stefana Tarkowskiego. - Było dobrze, jak podczas meczu były dwie piłki.

- To były inne czasy, inne kibicowanie. Było więcej ciszy. Tata, z którym chodziłem na mecze, nie pozwalał, bym choć słowo powiedział – przypomina były golkiper Stradczuk.

- Gdy graliśy w juniorach, bała się nas nawet Lublinianka. Przyjeżdżała do nas na trzesących się nogach. Gdy gościliśmy Motor, zawsze był nadkomplet widzów – wspomina Tadeusz Orkisiewicz, którego do piłki zachęcił dyrektor szpitala ( i klubowy lekarz), Kościelecki.

- Jako juniorzy graliśmy "na swoim sprzęcie". Mama w niedzielę kazała iść do kościoła, ja szedłem na boisko. Mam się o tym dowiedziała – wpadła na boisko i krzyczała: "ja ci dam, miałeś być w kościele". Kibice krzyczeli do niej: "Niech pani da spokój. Dobrze gra, niech skończy. Później cieszyła się, gdy zabierano mnie na piłkarskie obozy– dopowiada "Dzidek" - Pod koniec lat 60-tych "Sztandar Ludu" nazwał nas "Talentem Lubelszczyzny"

W 1961 r., graliśmy z rezerwami Lublinianki, wzmocnioną zawodnikami z "jedynki"(ówczesna II liga). Miałem 17 , strzeliłem bramkę. Wygraliśmy 2-1. Jeden z kibiców z radości chciał mnie zanieć na rękach do szatni – przypomina Andrzej Zieliński, były członek sekcji bokserskiej.

Zawsze wierni... Kibice

Chude lata, czyli "czemu nas bijeta?!"

Lata 80-te i 90-te to okres balansowania między czwartą a piątą ligą. - Graliśmy wtedy w Łukowie. To musiała być końcówka rundy wiosennej sezonu 1986/1987. Klasa międzyokręgowa. Heroiczna postawa i szczęśliwa wygrana 2:1 z naprawdę dobrą drużyną walczącą o awans do III ligi. Po ostatnim gwizdku jakiś absurdalny atak parasolkami miejscowych kibiców na nas, wycofujących się do autobusu, który był równocześnie środkiem transportu i szatnią. I Bida wykrzykujący do nich: "Czego nas bijeta?! My nie wchodzim do ligi!".
Oni nie weszli. Zabrakło punktu. My i tak spadliśmy  - wspomina były piłkarz, Adam Świć.

W poetyckim tomiku "Karel Gott mit uns" w wierszu "Radzyń" napisał:

Już dwunasta. Ty siadasz posiedzieć przy piwie.

Potem idziesz na stadion. Dziś grają Orlęta.

Wolno ci. Masz wstęp wolny. Każdy tu pamięta

czasy kiedy sam byłeś królem czwartej ligi.

Słynąłeś z rzutów wolnych i świetnego strzału…

Wiesz, co zawsze wiedziałeś: życie nie wyścigi,

jak będziesz chciał się ścigać - dostaniesz zawału.

1986

Zdjęcie: 1986. W ramach obchodów 80-lecia spółdzielnia włączyła się w organizację meczu towarzyskiego pomiędzy drużyną z NRD -SC Aktivist Brieske-Senftenberg (wygrała 2-1) a Orlętami Radzyń, fundując drobne upominki oraz puchar z napisem "80 lat PSS "Społem" Radzyń Podl". Górny rząd od lewej: Zbigniew Luty, Marek Czerwiński, Andrzej Stańczuk, Andrzej Lemieszek, Andrzej Wołek, Waldemar Pawlina, Sławomir Oworuszko, trener Stefan Mikuła, Tomasz Cisar. Dolny rząd od lewej: Sławomir Mańko, Zbigniew Osipik, Janusz Kwoczko, Tomasz Odrzygóźdź, Zbigniew Bober, Dariusz Wołek.

Autobus za Brzyskiego

Jednym z ostatnich głośnych piłkarskich nazwisk, występujących przy Warszawskiej był Tomasz Brzyski. - Ze sportowego punktu widzenia największym ubytkiem dla Orląt było odejście Tomka Brzyskiego do ekstraklasowego Górnika Łęczna. Jego kariera kolejno w Radomiaku, Koronie Kielce, Ruchu Chorzów, Polonii Warszawa i jej ukoronowanie w Legii Warszawa (4 mistrzostwa Polski i dwa krajowe puchary ) jest chlubą dla naszego Klubu, że stąd wyszedł do „dużej piłki”. Grę na najwyższym poziomie zakończył w Cracovii  i Sandecji Nowy Sącz. W ekstraklasie rozegrał 298 meczów i strzelił 13 goli. Rozegrał 3 mecze w reprezentacji Polski. Z pierwszych trzech transferów Brzyskiego pozyskał środki finansowe, które posłużyły do zapłaty pierwszej raty na zakup fabrycznie nowego autobusu – wspominał wieloletni członek zarządu klubu, śp. Zdzisław Janus.

Dominatorzy ze Spomleku

Poezja trybun

Stali bywalcy obiektu przy Warszawskiej z równym rozrzewnienem jak piłkarzy, wspominali oryginałów zasiadających kiedyś na drewnianych ławkach.  Nie ma tutah ogłuszającego dopingu (gdy miejscowy „młyn” raz na jakiś czas ryknie, starzy kibice cytują wtedy słowa zapomnianej zwrotki hymnu: pono nasi biją w tarabany), a pojedyncze okrzyki z trybun słyszy prawie cały stadion. Zabawne są niektóre odzywki w stosunku do przeciwników. Zapamiętałem taki komentarz kibica do kapitana rywali (narzekającego w rozmowie z sędzią): Na rozmowy to  się umówcie do kawiarni. Było też pouczenie dla arbitra: Co ty tak z nim rozmawiasz?! To twój chrześniak? Kiedyś mocno podpity fan, gdy piłkarze nie mogli się zdecydować, kto ma wykonać rzut wolny, nie wytrzymał i z hasłem: Ja idę! próbował pomóc ukochanej drużynie (jeden z zawodników wypchał go za linię).

Największymi rywalami do dziś pozostają Orlęta Łuków i Podlasie Biała Podlaska, kiedyś był to Huragan Międzyrzec.

Walka o utrzymanie w III ligi

Kibice Orląt gorzko żartują, że prezentem z okazji 100-lecia będzie spadek do IV ligi. “Biało-zieloni” słabo rozpoczęli rozgrywki obecnego sezonu w IV grupie III ligi. Podopieczni Tomasza Złomańczuka (objął drużynę pod koniec października) zajmują przedostatnie miejsce w tabeli, tracąc 3 punkty do bezpiecznej strefy.

Nadzieją jest 12 grup, funkcjonujących przy klubie. Od skrzatów (rocznik 2017) do drużyny rezerw (rocznik 2004 I starszy). Opiekunami młodych adeptów futbolu są byli i obecni piłkarze “Orląt”.

Po 82 latach Orlęta wróciły do 3 ligi... Teraz czeka nas walka o utrzymanie

Bilet – w sierpniu 2006 Orlęta świętowały awans do III ligi.

 

Komentarze  

 
#1 StadionZenekOstry 2024-01-22 08:18
Władzo miejska !

Najwyższy czas na modernizację stadionu miejskiego w Radzyniu! Zadaszoną główną trybunę.
 
 
#2 Orlętahans 2024-01-22 12:26
Na wstępie chciałem pogratulować p. Jakubowi Hapce artykułu.Fajnie się czytało ????
Nie wierzyłem, że to napiszę: Czas na modernizację stadionu miejskiego!!!

Miał być emotikon z uśmiechem,a wyszły znaki zapytania:-)
 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.