Znajomość sztuki retoryki jest podstawową umiejętnością w wielu zawodach (polityk, prawnik, ksiądz, nauczyciel, menadżer etc., etc.) Bez niej trudno, wyobrazić sobie sprawne zarządzanie zespołem ludzi.
Zamiast anegdotki:
„Dobrze, bo krótko" – tak podsumował ongiś przemówienie jednego z radzyńskich notabli znakomity mówca, jakim był dr Stanisław Jarmuł. Proszę wybaczyć mi kolejne przywołanie tej postaci, ale gdy rozmyślam o przykładach radzyńskich oratorów, ta właśnie postać przybywa do mych myśli. Warunkiem dobrego przemówienia jest zatem jego zwięzłość: lapidarność, a więc mówmy krótko, wyraziście, dosadnie i na temat. Unikajmy ogólników, frazesów, pouczeń i dygresji. Postarajmy się spowodować zapamiętanie przez słuchaczy choćby jednej wyrażonej w naszym przemówieniu myśli. Od dobrego wystąpienia zależy bowiem nieraz powodzenie całych przedsięwzięć.
Historycy już dawno zauważyli, że cechą łączącą wielkich wodzów i mężów stanu była umiejętność sugestywnego przemawiania. Dobrze skomponowanym przemówieniem można tchnąć entuzjazm w zrezygnowany zespół, wyjaśnić nawet najbardziej karkołomne decyzje ekonomiczne, spowodować, że pracownicy będą czuli się lepiej niż po niespodziewanej podwyżce wynagrodzeń.
Retoryka jest sztuką dosyć łatwą do opanowania, jednak nie dla wszystkich dostępną. Rządzi nią kilka prostych reguł, a tajemnica sukcesu polega na ciągłych ćwiczeniach. Do przygotowywania dobrych przemówień wcale nie trzeba mieć głosu spikera, płuc jak dzwon, postury Schwarzeneggera ani twarzy Ibisza. Przykłady Janusza Korwin-Mikkego, Adama Michnika czy Jerzego Owsiaka wskazują, że nawet jąkając się, można osiągnąć znaczące sukcesy oratorskie.
Zważmy, że niewielu z wielkich mówców grzeszyło posturą kulturysty czy urodą filmowego amanta, (Joseph Goebbels, Adolf Hitler) słowa przez nich wypowiadane poruszały jednak tłumy.
Odpowiedź na pytanie: jak mówić, aby osiągnąć zamierzony efekt (czyli wpłynąć na zmianę postaw ludzi) musimy – jak sądzę – rozłożyć na trzy podstawowe człony komunikatu. Są nimi: cechy nadawcy, cechy odbiorcy i cechy samego komunikatu, a więc: kto mówi, jak mówi i do kogo mówi.
Liczne przykłady wskazują na występowanie i w dzisiejszej publicystyce retoryki wraz z jej tropami oraz toposami. Styl retoryczny we współczesnej polszczyźnie występuje jednak rzadko, należy do archaizmów. Ociera się o patos, który nas śmieszy i razi. Jeśli do tego dojdzie nadmierna gestykulacja, to – w połączeniu z dość częstą egzaltacją mówcy – daje efekt śmieszny i żałosny zarazem.
Styl retoryczny jest najbardziej zbliżony do stylu artystycznego, najbardziej ozdobny, bo zawierający wyrażenia, wyrazy i zwroty nacechowane emocjonalnie odznaczające się podniosłością. Występuje w odmianie mówionej języka (oficjalnej). Winny znaleźć w nim miejsce sformułowania pozwalające na nawiązanie kontaktu z odbiorcą – słuchaczem, ale także środki językowe typowe raczej dla stylu artystycznego, pozwalające wyrazić myśli w sposób kunsztowny. Do środków właściwych temu stylowi należą apostrofy, czyli wołacze, za pomocą których mówca zwraca się do obecnych. Pojawiają się często pytania retoryczne.
Retor, retoryka – te pojęcia dla starożytnego Greka czy Rzymianina nie wiązały się tylko z abstrakcyjną wiedzą. Wykształcenie retoryczne było bowiem nieodzownym narzędziem każdego, kto chciał wtedy brać czynny udział w życiu politycznym. Dziś jest inaczej, by nie rzec – gorzej! Umiejętności oratorskie obecnych w naszej rzeczywistości mówców opierają się raczej na wyczuciu, intuicji i wrodzonych predyspozycjach, co nie zawsze owocuje udanym wystąpieniem.
Często zapominają oni, jakie są elementarne funkcje retoryki:
• referencyjna (docere) – sprowadza się do przekazania odbiorcy treści informacji, wypowiedź powinna być rzeczowa, najwyższą wartość ma argumentacja oparta na wiedzy prawdziwej,
• sugestyjna (movere) – odnosi się do emocji odbiorcy; wypowiedź powinna poruszyć emocjonalnie adresata tak, by zmienił swój sposób wartościowania, przyjął argumenty i zaaprobował tezy przekonującego,
• estetyczna (delectare) – wiąże się z odwołaniem do „uczuć" odbiorcy i zjednaniem go m. in. odpowiednią formą w celu osiągnięcia sukcesu perswazji.
Praca domowa:
Mam swoje typy bardzo dobrych mówców obecnych (dawniej i dziś) w naszej lokalnej rzeczywistości. Jeśli mili Czytelnicy chcieliby się podzielić takimi przykładami – bardzo proszę!
Post scriptum:
Warto by było przy tej okazji pamiętać, że dobre przemówienie trzeba wcześniej przygotować, a przynajmniej przemyśleć jego treść i kompozycję. Improwizacja rzadko się sprawdza – dotyczy to wyłącznie mówców wybitnych, a takich w naszej okolicy znajduje się niewielu. Nie jest też tak, że pełniona aktualnie funkcja upoważnia do zabierania głosu w każdej sprawie i na każdy temat ani tak, że fakt jej pełnienia powoduje nadzwyczajną mądrość oratora. Nie zawsze i nie wszędzie, i nie z każdej okazji należy zabierać głos, wszak to milczenie jest złotem!
| « poprzednia | następna » |
|---|



























Komentarze
Ks. Józef Rącz - był doskonałym mówcą, ale tym, którego wspomina krytyk jest zapewne ks. Kuzawiński.