Czasem trzeba przemoknąć do suchej nitki, żeby zobaczyć, co naprawdę jest ważne.
Białowieża powitała nas deszczem. Przemoczone ubrania, ciężkie wózki, chłód. A jednak – te dwa dni były pełne światła. Tyle uśmiechu, tyle ciepła, tyle zwyczajnej, cichej obecności. Rozmowy, które z pozoru brzmiały zwyczajnie, otwierały oczy.
Pokazywały świat widziany z innego poziomu – wolniejszy, trudniejszy, ale prawdziwszy. Wymagający codziennego wysiłku, a mimo to pełen uważności i wdzięczności za rzeczy, które wielu uznałoby za oczywiste.
Najbardziej poruszający był widok rodziców – pomagających swoim dorosłym dzieciom z cierpliwością, której dziś tak brakuje. Bez słów, bez skarg. Ich siła nie krzyczała – po prostu była.
Zwiedzaliśmy, mokliśmy, śmialiśmy się, wspieraliśmy. Zwyczajnie, razem. Bo nie zawsze potrzeba słońca, by było jasno. I tylko jedna myśl nie daje spokoju – że dostępność nie zaczyna się w miejscu docelowym, ale już w drodze. Autokar z windą to nie luksus, to szansa. Na udział tych, którzy dziś zostają w domu. I na chwilę wytchnienia dla tych, którzy noszą więcej, niż widać.
Stowarzyszenie „Ósmy Kolor Tęczy” pokazuje, że warto być blisko – z sercem i uwagą.
Klaudia Szczygielska


























