11 marca o godzinie 22.15 właściciel volkswagena golfa postanowił wstąpić na chwilę do apteki na ulicy Ostrowieckiej.
Poszkodowany stwierdził, że skoro wychodzi z auta tylko na moment, to nie musi wyłączać pojazdu. Zostawił samochód na światłach awaryjnych, otwarty z włączonym silnikiem – gotowy do jazdy. Złodziej idealnie wykorzystał sytuację. Gdy właściciel pojazdu kończył robić zakupy, zauważył, że jego samochód odjeżdża.Poszkodowany od razu zgłosił ten fakt dyżurnemu Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu. Policjanci natychmiast wszczęli procedurę poszukiwania skradzionego pojazdu, ale niestety bez efektu.
Sprawcę zdarzenia uwiecznił miejski monitoring, a dzięki pomocy funkcjonariusza Straży Miejskiej policjanci ustalili personalia mężczyzny. Okazał się nim, 55-letni mieszkaniec gm. Kąkolewnica.
W trakcie prowadzonych czynności ustalono że, ten sam mężczyzna kilka godzin wcześniej spowodował kolizję drogową. Wówczas wjechał w ogrodzenie jednej z posesji w miejscowości Olszewnica. Po tym zdarzeniu został doprowadzony do komendy. Kiedy po wykonanych czynnościach opuścił budynek policji postanowił wrócić do domu, to właśnie wtedy wsiadł do zaparkowanego auta i odjechał. Sprawca porzucił samochód kilka kilometrów od miejsca swojego zamieszkania.
Następnego dnia po zdarzeniu został zatrzymany do wyjaśnienia w policyjnym areszcie. Wczoraj 55-latek usłyszał zarzuty i przyznał się do winy. O jego dalszym losie zadecyduje sąd.
Auto jest znów w rękach właściciela.
Apelujemy do wszystkich, którzy w podobny sposób pozostawiają samochody – jest to ułatwianie pracy złodziejom, którzy tylko czekają na taką sytuację. Miejmy się na baczności i zawsze zabezpieczajmy swoje pojazdy.
| « poprzednia | następna » |
|---|






















Komentarze
Wcale nie szkoda mi tego właściciela /a może blondynki/
Jeżeli wchodzę do jakiegoś sklepu w zimie to golf mam na sobie i nie mrugają żadne światła.
Co za idiota zostawia odpalony samochód????
Właścicielowi samochodu współczuję, a osobie, która cieszy się nowym nabytkiem mam nadzieję, nogi z (...) powyrywają jak ją złapią.
A jestem ciekaw czy ten poszkodowany właściciel cośzarobił za złamanie przepisów i co na to jego ubezpieczyciel?