Już niedługo
Reklama

Komentarze
- Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
i poniżej, najnowsze doniesienia z Radzynia i okolicy. Aż miło poczytać.
- zimny - Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
Ktoś spał w moim łóżku powiedziała pani Misiowa. A kto nie spał westchnął pan Miś. Musisz przy dziec...
- radzyniak13 - Zjadł kolację, założył cudze skarpetki i zasnął
Złotowłosa i trzy misie. Ktoś jadł moją owsiankę. Ktoś śpi w moim łóżku.
- sirHris - Trwają zapisy na szkolenia chemizacyjne. Zobacz u ...
Chemia w rolnictwie i żywienia to postęp. Podobnie jak inżynieria genetyczna. Dzięki nim żywność jes...
- niepokorny - Ile dotacji dla organizacji?
Czas na modernizację stadionu miejskiego w Radzyniu Podlaskim!!! Zadaszoną główną trybunę wraz z szt...
- sportek
Z małej chmury duży deszcz |
| Mariusz Szczygieł | |||
| poniedziałek, 25 marca 2013 22:46 | |||
Najmniejszą salę koncertową w Radzyniu wypełniły po raz kolejny potężne emocje, które zaowocowały zebraniem kilku ładnych setek na pomoc podopiecznym stowarzyszenia Ósmy Kolor Tęczy. A jednak można! - chciałoby się wykrzyczeć. Można! Jak zwykle trzeba pomysłu - na taki wpadli tym razem radzyńscy licealiści. Także oni chcieli pomóc dzieciakom z "ósemki", grając i śpiewając dla innych. Piosenki Anny Marii Jopek, Hanny Banaszak, Ewy Demarczyk i Bogusława Meca wyczarowywała swoim głosem Beata Chromik, przy akompaniamencie Pawła Janowskiego (gitara) i Rafała Bosko (klawisze). Przestrzeń pomiędzy piosenkami zagospodarowała Kaja Szymańska, czytając poezje Joanny Guz. Miłą niespodziankę przygotowała także Bożena Płatek - dyrektor Gimnazjum nr 1, która przyniosła do kawiarni wykonane wcześniej palmy wielkanocne. Palmy zostały zlicytowane, a pieniądze trafiły oczywiście do skarbonki zbiórki. Druga część wieczoru została poświęcona twórczości Jacka Kaczmarskiego. Zobaczyliśmy i usłyszeliśmy w niej Kamila Ucińskiego, który tym razem wystąpił w nietypowej dla siebie roli - oprócz gry na gitarze, zaśpiewał także teksty Kaczmarskiego. Ponownie usłyszeliśmy także Pawła Janowskiego, którego głos doskonale brzmiał w małej salce Kofi&Ti, pośród kolorowych obrazków Sławomira Walencika. Wieczór zamknął występ Jacka Musiatowicza, który na długo pozostanie w pamięci wszystkich gości kawiarni. Jacek po wykonaniu kilku utworów swojego imiennika przypomniał swoje najlepsze kawałki, przeplatając je barwnymi historiami. Można - doskonale się bawić, pomagając innym. Można zrobić wiele, dając tak niewiele. Można!
|






