Nowiutka, lśniąca, mieniąca się kolorami oficjalna piłka mistrzostw już czeka na kogoś z Was.
I powiem Wam, że nie czułem za bardzo tych mistrzostw, dopóki nie wziąłem tej piłki do rąk. Jest w tych oficjalnych futbolówkach jakiś czar. A może to ten zapach?
Zbyszka dzisiaj nie będzie. Ma wolne. Rzucił wszystko i pojechał w Bieszczady. Parę lat temu zadzwonił do mnie i mówi: - Chodź... Pojedziemy rekreacyjnie w góry. Nic nie szykuj, nie panikuj, nie forsuj się. Nic nie bierz. - kusił. No to tak jak stałem, pojechałem, w taką porę jak ta. A w Bieszczadach... Z rekreacji to wyszło tyle, że leźliśmy na górę po pas w śniegu... I tak przestałem kochać Bieszczady.
Od dzisiaj w końcu jakoś normalnie będą te mecze grać. Jeden o 16, drugi o 20. Bo 2 na raz ciężko było. Telewizor pozwalał, ale ja się jednak skupić jakoś nie mogłem. Widząc wynik Brazylii z Kamerunem i Szwajacarii z Serbią (było już 3:2, kiedy zacząłem oglądać), wybrałem to drugie spotkanie. A wiadomo, że i tak wszyscy czekają na jutrzejszy mecz naszych z Francuzami...
Dzisiaj Holandia powalczy z USA. Stawiam na Stany Zjednoczone. Niby Holandia więcej strzeliła w grupie, niby więcej punktów miała, ale jakoś czuję, że Jankesi dzisiaj zwyciężą. Niech będzie 1:2. Chociaż buki jednak stawiają odwrotnie...
Drugi mecz to Argentyna z Australią. Messi i jego ekipa wygrają. 3:2. A po drugie, w finale musimy się im odwdzięczyć za ten mecz sprzed paru dni... ;-)
Oczywscie moje typy należy brać pod uwagę jedynie czysto rozrywkowo. Typuję na czuja i po tym, co widziałem w telewizji. A że różne cuda się tu działy, to może i to się sprawdzi. Kto wie?
Al Rihla. Jeszcze moja, już niedługo Wasza.
| « poprzednia | następna » |
|---|

