Dzień bardzo trudny, bo ciągle pada...
I jak zaczęło wczoraj wieczorem, tak nie padało na trasie może ze dwie godziny. Na postojach nie było gdzie usiąść, cali są zmoknięci i wycieńczeni, ale pomimo to humory im dopisują! Bo do Częstochowy zostało już tylko 105 kilometrów!
Dzisiaj śpią w Eustachowie. Doszli tam bardzo wcześnie, bo już na 15.40. I nie martwcie się o nich, bo Bartek - ich kwatermistrz załatwił na dzisiejszy nocleg 7 stodół. Będą więc spali w suchym i ciepłym miejscu. Wielkie ukłony dla kwatermistrza :)
- Dzisiaj można było zobaczyć miłosierdzie na własne oczy, kiedy każdy o każdego się troszczył, wszyscy sobie nawzajem pomagali. Gdy ktoś dostał garnuszek gorącej herbaty nie pił jej sam, ale dawał każdemu po łyku, aby chociaż troszkę się ogrzać - relacjonuje ksiądz Michał.
- Dzisiaj Słowo można było doświadczyć w praktyce, w naszym życiu, a po doświadczeniu dnia dzisiejszego każdy z nas będzie na pewno inaczej patrzył na biedę, na problemy i sytuację drugiego człowieka - dodaje.
A na koniec dzisiejszego marszu, każdy radzyński pielgrzym dostał w nagrodę za wytrwałość saszetkę Febrisanu - na rozgrzewkę...
Posłuchacie, jak nasz ksiądz przewodnik opisuje ten trudny dla nich dzień:
{play}media/audio/pielgrzymka16/160810-burdach.mp3{/play}
| « poprzednia | następna » |
|---|



























Komentarze