Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 26 lipca 2021 imieniny: Anna, Grażyna, Mirosława
Rozkład jazdy autobusów Ogłoszenia Imprezy i wydarzenia Ceny paliw

Typer

Na skróty

EURO 2020

O niskiej oglądalności czyli z dziennika Malkotenta, odc. 7

Sebastian Markiewicz   
piątek, 18 czerwca 2021 18:00

MalkontentNa początek chciałbym wejść w polemikę z czcigodnym redaktorem Smółką. Moim zdaniem runda grupowa jest potrzebna, nie należało po prostu poszerzać ilości uczestników. 16 było w sam raz. Jeżeli coś jest niepotrzebne w rozgrywkach międzypaństwowych, to ta cała Liga Narodów. Po pierwsze pewnie oprócz największych fascynatów mało kto wie, kto wygrał jaką dywizję i co tam się w ogóle dzieje. Po drugie, mecze klasy Gibraltar – Andora, cóż może i wyrównane, ale lepiej naprawdę jest oglądać mecze pomiędzy Gminnym Ludowym Klubem Sportowym Elżbieta i Płomieniem Trzydnik Duży w Keeza A-klasie, grupa Lublin I. Z Ligi Narodów biorą się potem dzięki zwycięstwom w dywizji Ę takie Macedonię czy Węgry. Po trzecie, gdyby mistrzostwa rozgrywane były systemem pucharowym, to biało-czerwoni rozgrywaliby tylko jeden mecz, nie byłoby nawet szansy na mecz o honor.

 

Obudźcie mnie na ćwierćfinały

Zbigniew Smółko   
piątek, 18 czerwca 2021 06:00

Wyścig żółwiPowtórzę po raz setny: to całe mielenie w grupach to tylko sposób na wyciągnięcie forsy od reklamodawców i podanie dodatkowej porcji narkotyku najgłębiej uzależnionym. Innego sensu to nie ma.

Czytałem w ostatnich godzinach kilka analiz, dlaczego ten turniej ma wyjątkowo niską oglądalność. Wszystkie powody nazwano oprócz jednego: on po prostu ma w sobie tyle duszy, co wiertarka udarowa.

 

Z dziennika Malkotenta, odc. 6

Sebastian Markiewicz   
czwartek, 17 czerwca 2021 16:00

BaleOj, męczyli się Ruscy, męczyli. Szkoda mi Finów, parę okazji było.

Nie obyło się też bez pokazu siły, kiedy to zawodnik Dziuba (twarz przywodząca na myśl dawny program telewizyjny „Wódko, pozwól żyć”) staranował połowę mniejszego Fina. Taka to już ruska mentalność, no ale, cóż poradzić… Finowie ambitni, ale to trochę za mało, trochę zimnej krwi w kluczowych momentach by się przydało. No i techniki trochę.

 

Chrzanić Euro, Orlęta z Pucharem Polski!

Zbigniew Smółko   
czwartek, 17 czerwca 2021 06:00

Lewandowski po tygodniu imprezowania na PodlasiuMówicie, że ta Walia taka dobra? Czy Turcy tacy słabi? Chyba jednak to drugie.

Rusowie nie pierwszy raz przekonali się, że awantury z Finami bolą, ale tym razem jakoś się wymigali. W obydwu swoich meczach Suomi zagrali bardzo porządną piłkę, co by się nie stało w meczu z Belgią to już mogą być dumni ze swojego występu.

Włosi to drużyna kompletna. Na tytuł nie starczy, bo chyba zabraknie indywidualnej jakości, kogoś, kto w krytycznej sytuacji weźmie mecz na plecy i pobiegnie, ale mam mnóstwo sympatii do takiego grania: ładnie do przodu, ale z tyłu niezły bunkier stoi.

 

Z dziennika Malkontenta, czyli euro dzień 5

Sebastian Markiewicz   
środa, 16 czerwca 2021 16:08

Polski kibic wypatruje lepszych czasów na stadionie Sygnału Lublin.Ależ mi było szkoda Węgrów. Już pachniało niespodzianką, a w pewnym momencie sensacją – gdy Węgrzy strzelili bramkę ze spalonego… A potem – jedna braka w zasadzie z niczego i się posypało. Żeluś dołożył dwie i wynik zgodny z przewidywaniami…

Natomiast nie zgodzę się z redaktorem Smółką, że najlepiej zaprezentowali się jak dotąd Belgowie. Na tle skacowanych i ociężałych Rosjan trudno źle wypaść (no, chybachyba, że się jest drużyną Polski, ale my z nimi nie gramy). Najlepsze wrażenie jak do tej pory zrobił na mnie zespół „Francji”. Drużynie tej kibicowałem ostatnio na mundialu w Meksyku, gdy w półfinale grali właśnie z Niemcami.

 

Zaczynamy drugie kółko

Zbigniew Smółko   
środa, 16 czerwca 2021 06:00

Siara rządzi...Obejrzałem sobie jeszcze raz ten mecz ze Słowacją. Jak ktoś mi powie, że te Janosiki to chociaż przeciętna drużyna jest, to pokręcę głową. Po prostu 11 dorosłych facetów mających jakiś plan. Tak samo, jak dziś Węgrzy (fajnie się kibicowało, jak zawsze przeciw Ronaldo...), też straszne cieniasy przez 90 minut robili to, co potrafili, bez szukania kwadratowych jaj. Bo futbol to nie jest alchemia ani fizyka kwantowa. Myśmy się o własne ręce zabili. Nie wiem, kiedy ostatnio widziałem tak źle obmyślony mecz.

 

Z dziennika Malkontenta, dzień 4

Sebastian Markiewicz   
wtorek, 15 czerwca 2021 06:00

MalkotentNie wiem na czym większość znanych mi osób, w tym moi koledzy z tych łamów, opierali swój optymizm przed meczem kadry naszej nie-zbornej przed meczem ze Słowacją. Pisałem przecież wczoraj – jak tradycja, to tradycja, a że nas trochę uśpili na poprzednim euro i wyszarpali zwycięstwo z renomowaną drużyną Irlandii Północnej, było tylko czystym przypadkiem. Tym razem powstrzymali nas wirtuozi futbolu ze Słowacji... I znów okazało się, że „stały fragment gry” oznacza w przypadku naszej kadry wyjmowanie piłki z siatki przez Szczęsnego. W ogóle ten Szczęsny to na turniejach jakiś pechowy jest… Mecz przebiegał wg myśli taktycznej, którą w jednej angielskiej gazecie opisano tak: something-something-something-Lewandowski.

 

No i nastał koniec na samym początku

Zbigniew Smółko   
wtorek, 15 czerwca 2021 06:00

Skąd on wiedział?Motto: Nową przypowieść Polak sobie kupi – że i przed szkodą i po szkodzie głupi.

Do tej pory za największych pajaców w dziejach polskiej piłki uważałem gości, którzy przed Euro 2012, przed tym jednym, jedynym turniejem, kadrę dali do prowadzenia Frankowi Smudzie. Po trzech latach przygotowań i remisie z Grekami, następny mecz z Rusami zaczęliśmy w ustawieniu, które nigdy wcześniej nie było próbowane.

I co? Teraz mamy personalnie skład jak nigdy. I wynajmujemy faceta, który w zasadzie nigdy nic nie wygrał i liczymy, że nagle odpali. Facet przestawia drużynę na trzech obrońców i w pierwszym meczu gra czwórką (tak w przybliżeniu...) i pierwszy raz z jednym napastnikiem. Z Linettym i Rybusem. Przecież on ten skład ewidentnie losował (bęben maszyny losującej jest pusty, blokada została zwolniona...)

 

Nieślubne dziecko

Adam Świć   
poniedziałek, 14 czerwca 2021 16:00

TelegazetaEuro – póki co – jest dobre. Nudą z boiska wieje rzadko. Czyli nie tylko dramatyczną i szczęśliwie zakończoną walkę o życie Christiana Eriksena zapamiętamy z tego turnieju.

Stawiałem od miesięcy na Włochów (mam świadków), więc cieszę się, że chyba mam rację. Ale diabelnie mocna jest Belgia, a Lukaku – niech was nie myli kolor skóry – to nieślubne dziecko Lewandowskiego i Suareza. Anglia spoko. Chorwacja niech już zmienia wartę. Nie nabijajcie się z Finlandii, pseudofachowcy od okręgówki! Holandia – jednak nie, i długo nie. Ciekaw jestem młodej Hiszpanii i, mniej, Portugalii oraz oczywiście Francji i Niemców, którzy na pierwszy ogień zetrą się ze sobą.

Ale tak naprawdę w tym turnieju interesuje mnie tylko Polska.

 

Z dziennika Malkontenta. Dzień 3.

Sebastian Markiewicz   
poniedziałek, 14 czerwca 2021 16:00

MalkotentJak zwykle będąc nieco nie na czasie nawiążę jeszcze do przedwczorajszego meczu Belgii z Rosją. Trzecia bramka w wykonaniu Lukaku trochę mi przypomniała finał wspominanego już przeze mnie mundialu ‘86, gdy niby nic się nie działo, a tu Maradona – cyk, genialne prostopadłe podanie d Burruchagi i Niemcy (ci zachodni) przegrali. Tak to jest – jedno genialne zagranie wystarczy. Tylko że, mam wrażenie, że wówczas to wszystko działo się o wiele wolniej, ten Burruchaga biegł, biegł i biegł, a tu – cyk, Lukaku przyspiesza niczym Bolt, jeden kontakt z piłką i pozamiatane.

Jako bramkarz-oldboj mam wrażenie, że powoli na negatywnych bohaterów turnieju wyrasta kilku bramkarzy. Cakir – raz. Dmitrievski – no padaka, dwie bramki jego. Bachmann – cóż, prócz tego, że wypuścił piłkę z rąk, to w ogóle cała akcja przypomniała mi, jak padała większość bramek w rozgrywkach klas czwartych szkoły podstawowej w roku pamiętnym osiemdziesiątym dziewiątym. Buszczan powinien pierwszą literę nazwiska zmienić na P.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 następna > ostatnia >>

Strona 4 z 6