W meczu drużyn, które lubię nie zabrakło emocji.
Duńczycy (wg Szpakowskiego – Norwegowie) poradzili sobie z Czechami (wg Szpakowskiego – z Czechosłowakami) dość łatwo. Aż za łatwo, moim zdaniem. Natomiast podtrzymuję stwierdzenie z jednego z pierwszych felietonów, że pan ten stracił kontakt z rzeczywistością na początku lat 90-ych, czyli właśnie wtedy, kiedy Czechosłowacja uległa rozwiązaniu.
W meczu nic nie grających Anglików z Ukrainą drużyna Szewczenki rozsypała się jak Michael Jackson (młodszym przypomnę, że Michael Jackson był jedynym solistą w historii muzyki rozrywkowej, który się rozpadł). Przypominali niezborną reprezentację Polski. Nic. A zaszli tak daleko. Szkoda…
Cóż, został już tylko trzy mecze. Z czego ten dzisiejszy to będzie nudny, europejski klasyk. Nawet nie wiem, czy warto to oglądać. Wygrają Włosi. Myślę, że jakieś 2:0 (1:0).
Szkoda że ten turniej, niewątpliwie bardzo ciekawy wbrew oczekiwaniom, dobiega końca. I chciałbym jeszcze, żeby do finału awansowała jednak Dania. Szpakowski miałby mniej możliwości do pomyłek, bo w 1992 Schmeichel, teraz Schmeichel…
Sebastian Markiewicz
| « poprzednia | następna » |
|---|
Komentarze