Noooo... Jestem pod wrażeniem.
Zobaczcie, co zostało ze znaków drogowych i tablicy informacyjnej na ścieżce rowerowej po niedzielnej nocy. Ktoś nieźle przyszalał... Ale po co? Komu to przeszkadzało? Gdzie sens w wyginaniu metalowych rurek? No chyba, że ktoś jest wielkim fanem Gustlika z "Czterech pancernych", który na palcu wyginał gwoździe - fan zaczął trenować na znakach?
Wyobrażam sobie, jakie szczęśliwe miny musieli mieć (bo samemu to giąć? bez sensu... przecież radochy nie ma) ludzie, którzy to zrobili. Jakaż duma ich musi dzisiaj rozpierać, kiedy oglądają te zdjęcia. Przepięknie. Oczywiście znaki trzeba będzie postawić na nowo, tablicę również. Za naszą wspólną kasę - również waszą... Miłego dnia.
| « poprzednia | następna » |
|---|


























Komentarze