Skompromitowany w wyniku kontroli NIK burmistrz usilnie poszukuje „ winnych" przeprowadzenia tejże i bagatelizuje wagę całej sprawy.
Widoczne jest to szczególnie podczas posiedzeń Rady Miasta, kiedy to włodarz próbuje wybadać, kto stoi za sprowadzeniem przedstawicieli NIK do Radzynia.
Wygląda to tak, jakby Witold Kowalczyk zdawał się swoim zachowaniem pytać: „Jak ktokolwiek śmiał zainteresować się działalnością burmistrza i wskazać na ogromne zaniedbania i nieprawidłowości w realizacji zadań bieżących (przedszkola) i inwestycyjnych (oczyszczalnia ścieków)."
Według włodarza Radzynia nieważnym jest, że poprzez skandaliczne zaniedbania miasto utraciło pieniądze idące w miliony złotych. Wypowiedzi i zachowanie Pana Kowalczyka wskazują, że winnym powinien być uznany ten, kto się temu sprzeciwia.
Najwyższa Izba Kontroli nazywana jest przez burmistrza „pijanym czołgistą, który się po nim przejechał". Takie stwierdzenie jest wyrazem braku jakiejkolwiek pokory i podstawowych zasad kultury. Te ironiczne określenia Naczelnych Organów Kontrolnych RP są demoralizujące i bardzo niebezpieczne dla polskiej państwowości.
Zagorzałym obrońcą burmistrza jest też przewodniczący Rady Miasta, który z kolei publicznie wzywa do poszukiwania winnych tej sytuacji, wśród pracowników Urzędu Miasta. Czy aby to prawidłowy kierunek? A może to tylko zasłona dymna, która ma na celu odwrócenie uwagi od prawdziwego winowajcy? Pozostawmy ocenę faktów prokuraturze.
W kontekście tych wydarzeń rodzi się jednak pytanie: Kiedy w Polsce będzie wreszcie wola polityczna większości partii, aby wprowadzić zasady odpowiedzialności finansowej dla osób funkcyjnych za zaniedbania i bezprawne działania, które przynoszą ogromne straty całemu społeczeństwu?
| « poprzednia | następna » |
|---|





















Komentarze
tak moze najpierw pomysl nim napiszesz, poniewaz jak bedzie bezczelny to w du..e bedzie miał reguły i wyrwie wiecej kasy zeby powiekszyc swój"szczupły" majątek