Wroniec rozpostarł skrzydła i zasłonił całą ścianę, od biblioteczki do meblościanki.
W jednej szponiastej łapie ściskał zakrwawionego ojca Adasia, drugą zaś wczepił się w parapet. Uniósł i opuścił gwałtownie długi na metr dziób, ciężki i ostry kilof. Dziabnął nim mamę Adasia. Mama próbowała uratować, odciągnąć tatę; nie udało się jej. Ptaszysko trafiło mamę. Padła na podłogę, krzycząc z bólu.
Dziś mija 29 rocznica wprowadzenia przez Generała Wojciecha Jaruzelskiego na obszarze Polski Stanu Wojennego. Wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie - chciałabym zaproponować więc z tych dwóch okazji wszystkim dorosłym Czytelnikom iledzisiaj przepiękną baśń Jacka Dukaja, zatytułowaną "Wroniec", z której pochodzi cytowany powyżej fragment - to bardzo dobry pomysł na prezent pod choinkę, który pomoże małym dzieciom zrozumieć, czym był Stan Wojenny. Zapewniam też, że sposób, w jaki Jacek Dukaj o nim opowiedział, ujmie i Dorosłych.
Adaś pewnej niedzieli z przerażeniem stwierdza, że nie ma w telewizji "Teleranka" i "Dobranocki", a następnego dnia do domu, w którym mieszka ze swoją rodziną, przylatuje Wroniec, który rani mamę Adasia, a zakrwawionego tatę, gromadzącego materiały antywrońcowe, porywa w nieznanym kierunku.
Ludzie Wrońca wracają po rodzinę Adasia, którego babcia zdążyła oddać pod opiekę sąsiadowi. Chłopiec wyrusza w podróż, by uwolnić swoją rodzinę. Okazuje się, że tata i wujek Adasia pracują dla Wrońca. Po ciężkiej walce z ludźmi Wrońca, wszyscy szczęśliwie wracają do domu, a główny bohater znów może obejrzeć "Dobranockę".
W baśni występują ponadto Milipanci, Bubeki, Tajniaki, Członki, Pozycjoności, Złomot, a nawet... Lech Wałęsa!
Całość dopełniają bajkowe ilustracje Jakuba Jabłońskiego.
| « poprzednia | następna » |
|---|




