Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 16 stycznia 2019 imieniny: Marceli, Włodzimierz, Bernard
Rozkład jazdy autobusów Ogłoszenia Imprezy i wydarzenia Ceny paliw

Typer

Na skróty

Mundial 2018. Nichts ist passiert!

Wspólnemy siłamy: Smółko, Szczygielski, Szczygieł   
czwartek, 28 czerwca 2018 06:00

Razem do domu

Jak jest „Nic się nie stało” po niemiecku jednak się niespodziewanie przydało...

Polakom od początku poszło słabo, Francuzi pozorowali walkę, z Włochów się wszyscy śmieją, Niemcy w Rosji dostali wciry, złoto pewnie pojedzie do Ameryki Południowej... Już czasami się gubię, czy piszę o historii, czy Mundialu.

***

Z Helmutów można robić sobie jaja i cieszyć się, że takie same sieroty, jak i my. Jednak fakty są inne. W meczu z Koreą mieli prawie trzydzieści razy piłkę w polu karnym przeciwnika. Więcej tłumaczyć nie zamierzam.

Szwedzi zaimponowali. Niby traktować ich jako faworytów do medali ciągle trudno, ale, kurczę blade, mają już na rozkładzie Włochów i Niemców a w perspektywie mecz ze Szwajcarią. Wirtuozi to to nie są, ale na pewno ich dyscyplina taktyczna spodoba się naszemu dzisiejszemu ekspertowi.

Podejrzewałem, że wczoraj z turniejem pożegna się Brazylia, ale jednak Serbom zabrakło jakości. Jacy by ci canarinhos kiepscy nie byli (gole dla nich strzela taki daremniak z ŁKSu, niejaki Paulinho...), to jednak żeby ich opędzlować, to trochę trzeba grać. Nie, żeby Serbowie nie umieli, ale po prostu trzeba więcej. W następnej rundzie z dzisiejszych drużyn chyba kibicował będę Meksykańcom i Szwajcarii.

...

 

***

Michał MusiatowiczNaszym gościem jest dzisiaj Michał Musiatowicz, niezły artysta. Poznałem go lat temu z tuzin, kiedy jako mały kajtek (trochę większy od siedzącego kota, ale nie rażąco, Musiaty mają dużego kota po prostu...) ganiał w jakichś młodzieżowych Orlęciakach. Dzielnie kibicował mu jego stary, czyli druh mój Jacek, więc wiedziałem, który to i musiałem wysłuchiwać o boiskowych przewagach Michałka. Potem młody zdradził piłkę z gitarą, zapewne słusznie oceniwszy, że laski piszczą głośniej, talent w sumie większy, człek się mniej spoci, a i hajs się zgadza. Niemniej piłce nie odpuścił: zakręcony fan piłki włoskiej a osobliwie Juventusu, godzinami może analizować niuanse taktyczne, brzmią te jego tyrady dość prawdopodobnie. Sprzedam na jego temat pikantny, kompromitujący fakt: za wybitnego piłkarza uważa Lichtsteinera. A najzupełniej serio: pal sześć, że kawał gitarzysty na drodze rozwoju. Grunt, że naprawdę dobry, otwarty na świat chłopak. Wiola, Jacek – dzięki i gratulacje.

Zdaniem gitarzysty:

Panama – Tunezja 1:2 . Escobar Panamczykom niestety nie pomoże, ale coś dziubną.

Belgia – Anglia 3:1. Belgia prezentuje się jak drużyna kompletna. Rozkręca się. Anglia też pokazała jakość w meczu z Panamą, ale z Tunezją się męczyła. Sądzę, że wiatry będą po stronie Belgii.

Polska - Japonia 0:2. Chcę przegranej Polski, by nie mydlić oczu słabym przygotowaniem fizycznym, słabą taktyką i brakiem pomysłu na grę. Nie chcę, by wygrana sprawiła, że nagle Nawałka stanie się uzdrowicielem. Bo zwyczajnie zachowanie jego jako trenera pokazuje, że drużyna została źle przygotowana do turnieju, źle zestawiona taktycznie i do bani. Nie ma usprawiedliwień, bo i Japonia i Kolumbia, a także Senegal mieli też większe/mniejsze problemy i gadanie, że nasi są rezerwowymi w klubach to wierutna bzdura. Każda drużyna miała mniej więcej podobną siłę ognia. Nasi zagrali najgorzej, najsłabiej. Iran/Maroko/Arabia Saudyjska (nawet) zagrała momentami dużo lepiej przeciwko wymagającym rywalom.

Kolumbia – Senegal 2:1, Walka, ale Kolumbia ma atuty w rękach. Rozkręcili się. Z Japonią dostali po dupie trochę z braku szczęścia.

Aha, i jeszcze muzyczny bonus od Michałka. Mówiłem, że z ma trochę krzywo z tym Juve?

Zdaniem basisty, ale słabego i dawno:

Dla równowagi stadionowy numer wszech czasów, Irlandczycy w Gdańsku w 2012, patrzcie, jak się kibicuje, kiedy drużyna dostaje w cymbał... Oczami widziałem i do lastryko nie zapomnę:

Panama – Tunezja 1:3. Nie mam pojęcia, ale coś muszę napisać, bo mi Szczygieł po premii poleci...

Belgia – Anglia 1:1. Sparring. Nie wiadomo, o co się gra, bo rywal ujawni się za 4 godziny. Ale ogólnie oceniam, że w tej części drabinki droga do finału to autostrada.

Polska – Japonia 3:1. Starczy nie kombinować. Polacy to taka fajna nacja, że zaczyna działać sensownie, kiedy wyczerpią się wszystkie głupie pomysły. Mogę podać parę przykładów na potwierdzenie tezy.

Senegal – Kolumbia 0:2. Bo to dobra drużyna jest ta Kolumbia.

Michał na gitarze nie grał i na basie też nie, ale chętnie by kiedyś spróbował...

Polska - Japonia 1:2. Po ostatnich występach naszych reprezentantów trudno jest uwierzyć w sukces nawet w meczu o honor. Japończycy powalczą o wyjście z grupy i wiele wskazuje na to, że skutecznie. Chociaż oczywiście chciałbym się mylić...

Kolumbia - Senegal 2:0. Kolumbijczycy słabo wypadli na inaugurację, ale już z Polską pokazali, że potrafią naprawdę dużo. W konfrontacji szybkiego, technicznego futbolu z Ameryki Południowej i jeszcze szybszego, ale opartego na sile stylu z Afryki skuteczniejszy okaże się ten pierwszy.

Belgia - Anglia 2:1. Trudny mecz do typowania, zmierzą się zespoły o podobnym potencjale. Gdyby padł remis, to nawet bilans bramkowy Belgów i Anglików będzie identyczny... Mimo wszystko stawiam na ekipę z Beneluksu.

Tunezja - Panama 2:0. Pożegnalny występ obu zespołów. Z całym szacunkiem i sympatią dla Panamy, ale Tunezja to jedna półka wyżej, jeśli chodzi o piłkarskie umiejetności.

No i parę słów o Rosji - W Sarańsku, czyli gdzie?

Sarańskie kontrastyWyobraźcie sobie, że Polska ma zorganizować mistrzostwa świata i zgłasza 12 stadionów. Dwa w Warszawie, po jednym w Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku, Chorzowie, Łodzi, Lublinie, Białymstoku, Bydgoszczy i... ostatni obiekt na przykład w Siedlcach, Łomży albo Pile. Brzmi niewiarygodnie? Z dokładnie taką sytuacją mamy do czynienia w Rosji, gdzie jeden ze stadionów zlokalizowano w prowincjonalnym Sarańsku. Jutro odbędzie się tam ostatni mecz na mistrzostwach, w którym Panama zmierzy się z Tunezją.

Prawdę mówiąc, z odnalezieniem Sarańska na mapie ma kłopot nawet wielu Rosjan. Jest to stolica Mordowii, krainy położnej ponad 600 km na południowy wschód od Moskwy. To ciekawe tereny - Mordowię oraz sąsiednie Czuwaszję Mari El zamieszkuje do dziś całkiem wielu wyznawców tradycyjnych pogańskich wierzeń. Są to głównie ludy ugrofińskie (w Mordowii Erzja i Moksza), którym pod względem pochodzenia blisko do Finów i Estończyków.

Skąd jednak pomysł, żeby akurat w takim miejscu organizować mundial? Powody są dwa. Ten oficjalny to względy logistyczne - chodziło o znalezienie nieco mniejszego miasta (Sarańsk ma 315 tys. mieszkańców), położonego w europejskiej części Rosji i nieźle skomunikowanego ze stolicą. Ważniejszy jest jednak ten nieoficjalny, o którym nie przeczytamy w mediach. W Rosji plotkuje się, że Mordowia otrzymała mundial „w nagrodę” za bardzo wysokie wyniki Władimira Putina i partii Jedna Rosja w kolejnych wyborach. Przykładowo w marcu br. „prawidłowo” (czyli na wiadomego kandydata) zagłosowało tam ponad 85 proc. obywateli...

Nie brak opinii o szoku kulturowym, który przeżywają kibice przyjeżdżający do Sarańska. Prawie nikt nie mówi po angielsku, atrakcji niewiele, zjeść i wypić też nie bardzo jest gdzie, komunikacja miejska kursuje na słowo honoru... Pojawiają się nawet pierwsze dowcipy. Np. w rosyjskim Internecie już krąży żart, że pojawienie się Cristiano Ronaldo w Sarańsku (podczas niedawnego meczu Portugalia - Iran) było najważniejszym wydarzeniem w nowoczesnej historii miasta.

Czy jednak ten element folkloru na rosyjskim mundialu nie ma swego uroku? My tam jesteśmy na „tak"!

 

I tak na wszelki wypadek przed dzisiejszym meczem naszych...

Nic się nie stało 

 

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.