Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 24 lipca 2016 imieniny: Kinga, Krystyna, Olga

Pomóż im!

Ósmy Kolor Tęczy
Radzyńskie Stowarzyszenie na Rzecz Zwierząt

Reklama

Rozkład jazdy autobusówOgłoszeniaImprezy i wydarzeniaCeny paliw

Na skróty

Nalewka z pigwowca

Zbigniew Smółko   
piątek, 24 września 2010 08:53

Fajna ta jesień… Ale spokojnie, zaraz się popsuje: przyjdą deszcze, grzyby się skończą, wybory zaczną…

  Kto mądry, za bardzo się tym nie przejmie, wspominając magię jesieni. A z magią jak to z magią: do jej uprawiania potrzebny jest czarodziejski rekwizyt. Butelka nalewki z pigwowca na ten przykład.

Na początku jednak uwaga botaniczna: odróżniamy pigwowiec japoński od pigwy. W największym skrócie: pigwowiec to krzew, pigwa drzewo. Owoce pigwowca są mniejsze i bardziej aromatyczne. Z pigwowca robimy nalewki, z pigwy konfiturę (choć jeśli uczynimy odwrotnie, to też wyjdą rzeczy znakomite – ale urok robienia nalewek polega na poszukiwaniu Doskonałości…) Resztę sprawdźcie u Św. Gugla.

Nalewka z pigwowca

Owoce do produkcji powinny być koloru złotego, bez żadnych widocznych uszkodzeń. Jeżeli wpadły nam w łapy takie bardziej zielonkawe (w nocy w nieznajomym ogrodzie trudno ocenić :)), zostawmy je na tydzień w papierowej torbie – ślicznie się zarumienią.

I takie to cudne, malutkie słoneczka przerabiamy na magiczny artefakt.

Najpierw bardzo starannie szorujemy owoce. Potem każdy przekrawamy na pół i łyżeczką do herbaty wybieramy gniazda nasienne. Same pestki odkładamy na bok (o ich zastosowaniu dalej). Kroimy w plasterki i wrzucamy je do słoja. Po czym uzupełniamy o następujące delicje (proporcje na 1 kilogram owoców wypestkowanych): 0,5 litra gorzałki i 0,5 litra spirytusu. Odstawiamy na 4 tygodnie w ciepłe i ciemne miejsce. Szafa z kieckami żony sprawdza się idealnie. Po tym czasie zlewamy płyn znad owoców, które z kolei, żeby im smutno nie było, traktujemy pół kilogramem miodu albo 30 dkg cukru. Czekamy aż powstanie syrop (ze dwa tygodnie zejdzie…) po czym łączymy go z pierwszym nalewem. Pozostałe owoce topimy jeszcze raz w 0,5 litra wódki i moczymy kolejne 4 tygodnie. Wszystko łączymy razem do kupy i czekamy… Kurczę, trochę przykro mi to mówić, ale czekamy trzy miesiące. Trzy miesiące… Trzy miesiące…

Jeżeli wola, możemy taką naleweczkę podmalowywać dodatkami: ja lubię rodzynki, ktoś inny może dać np. goździki. Ale za pierwszym razem radzę zrobić wersję podstawową.

A co do pestek: z nich również można zrobić nalewkę! Ja tam jestem nieodrodne potomstwo rolników z Podlasia: choruję, kiedy mam coś do kosza wyrzucić… Do słoja wsypujemy szklankę pestek pigwowca, do której dodajemy kolejno wystudzony syrop z 2 szklanek wody i 30 dkg cukru oraz półtora szklanki spirytusu. Po 21 dniach filtrujemy toto przez gazę do butelek i po miesiącu mamy świetny, pachnący pigwą, migdałami i jabłkami napitek.

Kiedy w lutym otwiera się taką butelczynę, w całym domu pachnie jesienią. To dobrze, bo o ile najładniej wygląda w Polsce wiosna, o tyle najpiękniej pachnie chyba właśnie jesień.

 

Komentarze  

 
0 #1 Pestki z pigwowcaAdamoKrzyś 2015-10-17 15:45
Witam
Mam pytanie do pana Zbigniewa Smółko : "......szklankę pestek pigwowca ..."
Czy mogą to być pestki pokrojone czy też muszą być całe?
Pozdrawiam a nalewkę nastawiam dziś
.....:-)
 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.

Nasza strona używa plików cookies. Czytając nas, wyrażasz na to zgodę. Przeczytaj naszą politykę cookies. Jeśli akceptujesz ciasteczka na tej stronie, naciśnij OK