Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 23 października 2014 imieniny: Marleny, Seweryna

Rozkład jazdy autobusówOgłoszeniaImprezy i wydarzeniaCeny paliw

Na skróty

27

sie

2010

NALEWKA NA POMARAŃCZACH I KAWIE

Zbigniew Smółko   

Pomarańcze z kawą - nalewkaNie samym chlebem żyje człowiek, czasami trzeba chleb popić… Najlepiej czymś smacznym.

W dawnej Rzeczpospolitej produkcja rozmaitych napitków stała na niesłychanie wysokim poziomie: historia zapamiętała jednego z papieży, który, złożon chorobą, mruczał pod nosem: oh, piva di Polonia… Posłyszawszy to, zgromadzeni przy łóżku pontyfika kardynałowie pobożnie zainwokowali do nieznanej im świętej: o Santa Piva di Polonia ora pro nobis… Nie mniejszą sławą cieszyły się nalewki. Stanowiły nie tylko pociechę dla ducha, ale również krzepiły ciało, będąc często jedynym farmaceutykiem obecnym w dworach szlacheckich. Miejsce gdzie przechowywano pełne aromatycznego płynu butelki nazywano zresztą apteczką, a szczegółowość rodzinnych przepisów dorównywała niektórym recepturom medycznym.

W ostatnich latach sztuka sporządzania nalewek przeżywa swój renesans. Coraz więcej osób, miast kontentować się zwykłą monopolową berbeluchą,  radośnie zalewa owoce i zioła wszelakimi alkoholami, by następnie, ćwicząc cierpliwość, oczekiwać miesiącami aż skomponowane trunki osiągną w piwniczce pełną „moc urzędową”. Serdecznie namawiam do takiej zabawy, bo lepsze to niż gorzała, nastraja człowieka bardziej optymistycznie a satysfakcja z chwalenia się przed przyjaciółmi… Za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard…

Dla rozgrzewki proponują drobniutki nalewkarski gadżecik, który udaje się zawsze, smakuje pysznie a prezentuje się efektownie od pierwszego dnia produkcji.

Pomarańcze z kawą

1 pomarańcza

Kawa w ziarenkach

Laska wanilii

Kardamon

Cukier

1 litr wódki 40 %

 

Nalewka już gotowaPotrzebować będziemy jednej pomarańczy.  Wybierzmy raczej gatunek o dość cienkiej skórce. Nie wstydźmy się poprzebierać w markecie – wybierzmy tę jedną – jedyną… Myjemy ją starannie w ciepłej wodzie i szorujemy szczoteczką.

  1. Taki uszykowany owoc za pomocą ostrza noża nabijamy ziarenkami kawy. Może ich być od 25 do 45, w zależności od naszych upodobań i aromatu kawy. Zalecam użycie dobrej arabiki, nie ma co się kusić o jakieś smakowe wynalazki. Dodatkowo, jeżeli wola, możemy wbić w pomarańczę 2 dwucentymetrowe kawałki wanilii i jeden strączek kardamonu. Skąd wziąć? W Radzyniu najłatwiej kupić w sklepie PSS na Warszawskiej. Ja jednak zaopatruję się na Allegro, gdzie wszystkie przyprawy można kupić o 70% taniej.
  2. W słoju układamy od 20 do 40 kostek cukru (kostka to tyle samo co łyżeczka, ale łyżeczki są różne a kostki takie same, dlatego dla łatwości rachunku…). W zależności co wolimy: 20 to wytrawna, 40 „ulepek”. Wkładamy pomarańczę i zalewamy litrem wódki 40 procentowej.
  3. Zakręcamy i odstawiamy na dwa tygodnie. Oczywiście można trzymać dłużej, ale wtedy pojawi się goryczka, powodowana pestkami i albedo, czyli białą częścią skórki. Nie będzie to wielki problem, bo w trakcie leżakowania, gdzieś w okolicach 3 miesiąca, nalewka utraci ów przykry posmak. Ale jeżeli cierpliwość nie jest naszą główną cnotą -  a wiem, że do zbadania jakość własnej pierwszej nalewki strasznie się tęskni – 14 dni spokojnie wystarczy.
  4. Po tym czasie więc zlewamy pomarańczówkę do butelek. Najlepiej przecedzić ją przez filtr do kawy, ale lejek zakorkowany watą bawełnianą albo złożoną po czterykroć gazą również zda egzamin. Teoria mówi, że gotowa nalewka powinna odstać w ciemnym i chłodnym miejscu jeszcze trzy miesiące, ale  własne doświadczenie mi podpowiada, że  różnie z tym bywa.

Oprócz przyjemności z małego wieczornego kusztyczka, nalewka ta świetnie sprawdza się w koktaliach zamiast Cointreau.

`Zdrowia życzę.

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się.