Radzyń Podlaski - Nasze miasto z dobrej strony! Mamy 22 lutego 2017 imieniny: Małgorzaty, Marty * 1810 - Narodziny Fryderyka Chopina

Już niedługo

WYSTAWA PRAC PRZEMYSŁAWA KRUPSKIEGO image
WYSTAWA PRAC PRZEMYSŁAWA KRUPSKIEGO, 24.02.2017, 18:00, Galeria "Oranżeria"
Dodaj wydarzenie
Zobacz wszystkie

Pomóż im!

Ósmy Kolor Tęczy
Radzyńskie Stowarzyszenie na Rzecz Zwierząt

Reklama

Felietony

ZUS czy OFE – co wybrać?

Arkadiusz Strojek   
wtorek, 04 lutego 2014 07:00

wagaZacznę od kilku faktów. W 1999 roku rząd Jerzego Buzka wprowadza reformę systemu emerytalnego.

System składa się z trzech filarów. Pierwszy filar oparty jest na systemie repartycyjnym – pracujący młodzi ludzie składają się na emeryturę swoich rodziców i dziadków. Pierwszy filar jest obowiązkowy i kontrolowany przez państwo za pośrednictwem ZUS. Drugi filar otrzymuje nazwę Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). Jest to system kapitałowy – w systemie tym gromadzone są pieniądze na podobnej zasadzie jak w banku. Drugi filar jest także obowiązkowy i oparty na ustawowych regulacjach - minimum połowa środków ma być inwestowana w rządowe obligacje, a pozostałe pieniądze na polskiej giełdzie. Przenieśmy się do roku 2013.

 

Noworocznie....

Mariusz Szczygieł   
środa, 01 stycznia 2014 01:07

Za chwilę północ...Na początek wszystkiego najlepszego. Żeby nam się wiodło w tym Nowym 2014 Roku!

A teraz do rzeczy. Naszykowałem sobie aparat, pożyczyłem statyw, nauczyłem się (prawie) jak robić zdjęcia fajerwerków i wpół do dwunastej pomaszerowałem przed pałac. Zdjęcia robić oczywiście, żeby Wam dzisiaj je na stronie pokazać. Dwunasta prawie wybiła, ja w pełnej gotowości, czasomierz wytrwale pracuje - czekamy na wielobarwne pióropusze na niebie. Czekamy piszę, bo jeszcze kilkadziesiąt osób przed pałacem też czekało - jak co roku. Zegarki w pogotowiu, szampany się chłodzą, oczy wlepione w niebo. Łan, tu... sru... jak mawia kolega Molas.

 

Halloween made in Poland

Michał Maliszewski   
czwartek, 31 października 2013 06:00

Halloween'owa dynia znaleziona w Google.plCzy myśleliście kiedykolwiek nad tym, by amerykańska tradycja święta Halloween zagościła w Polsce? Zdania są podzielone.

Przechadzając się wczoraj z rodzinką po radzyńskich marketach, doświadczyłem powolnego wkraczania tej „zabawy” na nasze polskie tereny. Co prawda daleko nam jeszcze do tego, by 31 – czyli dzisiaj – przebierać się w upiorne ciuchy, mazać twarz czerwoną farbą, zabarykadować się dyniami z wyszczerbionymi zębami ze świeczką w środku, a już o tworzeniu tak zwanych scary farm – czyli farm, które są otwierane specjalnie na to święto, by wywołać strach – nawet nie wspomnę.  Doszedłem do wniosku, że jednak w jakimś stopniu brakuje nam tej nutki Ameryki. Możliwe, że jest to spowodowane filmami, które niejednokrotnie oglądaliśmy i nadal oglądamy – duże domy, białe płoty, dynie, przebrane dzieci chodzące od domu do domu  mówiące  „cukierek albo psikus”. W Polsce brakuje tego luzu, dystansu do Dnia Wszystkich Świętych.

 

Buszuj!

Magdalena Łuba   
czwartek, 19 września 2013 06:00

Zdjęcie ze sklepu typu "ciucholand".Sklepy z odzieżą używaną , tak zwaną z drugiej ręki, na dobre zagościły w polskich miastach. W lumpeksach można znaleźć każdą część damskiej, męskiej i dziecięcej garderoby. Skarpetki, koronkowe  staniki, majteczki w kropeczki, super wypasione dresy z trzema paskami, żorżetowe bluzki w kwiatki, t-shirty z ćwiekowymi krzyżami-wszystko i nic.Czego tylko  dusza zapragnie… i nie ograniczą nas fundusze.

W każdą środę, w radzyńskim „ciuchlandzie” rozpoczyna się walka o przetrwanie. Godzina 9 to znak, że przyszedł czas na polowanie na grubego zwierza i buszowanie w szmatkach. Starannie, z miłością pozawieszane ubrania już po kilku sekundach nie mają nic wspólnego z ładem. Szok. Niedowierzanie.  Zrywane z wieszaków przez żądnych „perełek” klientów lądują w ich koszykach bądź, co gorsza, na podłodze.  I wtedy nie ma- podnieś to. Jak to? Mam stracić na odłożenie na miejsce takowej rzeczy cenny czas, który mogłabym/ mógłbym przeznaczyć na przebieranie ubranek? NIE E!

 

Rzeczywistość kontra świat wirtualny, czyli trochę o spotterach

Michał Maliszewski   
środa, 18 września 2013 06:00

Wychodzący z monitora ludzikSpotted Radzyń Podlaski, Spotted I LO, Spotted ZSP – to tylko trzy wybrane profile na których użytkownicy portali społecznościowych rozsyłają informacje o tym co widzieli w danych miejscach.

Moglibyśmy się cofnąć myślami w czasie do świata, w którym nie było komputerów, jednak myślę, że wystarczy nam 10 lat wstecz. Prosta sytuacja – widzimy na ulicy kobietę, która wpada nam w oko. Mamy wtedy dwa proste wyjścia – wykorzystamy szansę, podejdziemy i zagadamy, lub przejdziemy obok oglądając się tylko z żalem w sercu. Wracamy do dzisiejszych czasów w których występuje ta sama sytuacja. Podejść i zagadać – wygląda to na bardzo desperacki krok, więc wracamy do domu (nadal z żalem w sercu, lecz z nutką nadziei w duchu) odpalamy komputer, przeglądarka wita nas facebookiem, wyszukujemy profil „Spotted Radzyń Podlaski”, bo przecież widzieliśmy ją w mieście i piszemy „Piękna jasnowłosa istoto, mijaliśmy się przy Placu Wolności o godzinie 14.00 odezwij się jeśli chcesz poznać chłopaka, który się do Ciebie uśmiechał”. Proste? Proste, ale czy lepsze? Nie wiem.

 

Jak w wakacje dorabiają młodzi radzyniacy?

Anna Małoszewska   
czwartek, 15 sierpnia 2013 06:00

call-centerNa ulubioną płytę, na studia, nowe ubrania, a nawet i na egzaminy warunkowe. Nie dla wszystkich wakacje oznaczają odpoczynek. Młodzi mieszkańcy Radzynia i okolic dorabiają sobie na różne sposoby i w różnym celu.

Sylwia pracowała przez dwa tygodnie przy zrywaniu wiśni. Od 8 do 18. Była zmęczona, po powrocie do domu szybki prysznic i o 20 spała jak niemowlę, któregoś dnia przesiliła sobie nogę, ale dzisiaj jest bardzo zadowolona.  Za kilogram zerwanych wiśni zarabiała 50 groszy. Zerwać 100 kg przez dzień to nie był taki duży problem, czasem udawało się i 120. Sylwia cieszy się, bo udało jej się zarobić blisko 800 złotych. Ma zamiar odłożyć je sobie na konto.

 

Rozmyślania odpustowe

Anna Małoszewska   
czwartek, 25 lipca 2013 23:17

cmentarzMamy 26 lipca, a więc odpust w radzyńskiej parafii p.w. Św. Anny.

Dla wielu ludzi jest to okazja do zarobku. Na parkingu przycmentarnym rozstawiły się stoiska od różnej matki. Ludzie, którzy przyjadą na odpust, by zapalić bliskim świeczkę, idąc na cmentarz, będą mijać stragany nie tylko z kwiatami i zniczami, ale i lodami, ubraniami, dziecięcymi zabawkami, petardami, balonikami, płytami, czyli "mydłem i powidłem".

Nie jest to handel nielegalny, bo plac dzierżawi Urząd Miasta, a więc chcąc wystawić stoisko, należy uzyskać zezwolenie.

Należałoby się zastanowić, czy gdy idziemy na cmentarz i zatrzymujemy się przy straganie, by kupić jakąś bzdurkę, zachowujemy się w porządku? Czy nie lepiej zostawić parking przycmentarny dla kwiatów i zniczy?

 

Szanuj zieleń

Anna Małoszewska   
czwartek, 18 lipca 2013 08:50

Szanuj zieleń?Leśne wysypiska śmieci nie są niczym nowym. Nadal jednak zaskakują. Tak wygląda las w Maryninie.

Postanowiłam zrobić tylko tych kilka zdjęć, bo jeśli byłoby ich więcej, na każdym powtarzałoby się to samo. Połamane wiadro, opony od samochodów, potłuczone szkło, plastikowe butelki, całe worki ze śmieciami, kartki, opakowania po papierosach... I mogłabym tak wymieniać i wymieniać w nieskończoność. Szanujmy zieleń, bo potykanie się o śmieci w zasadzie co krok, w miejscu, w którym być ich nie powinno, woła o pomstę do nieba… Być może trochę pomoże wprowadzona niedawno "ustawa śmieciowa". Może nikomu nie będzie opłacało się już wywozić śmieci do lasu? Może... Mam nadzieję...

 

Wspomnienia zza granicy

Anna Małoszewska   
sobota, 06 lipca 2013 13:27

MoskwaUla i Dorota. Dzieli je kilka lat, ale łączy to, że opuściły Radzyń i wybrały życie za granicą. Jedna na krócej, druga na dłużej. Obie już wróciły i zgodziły się opowiedzieć o wrażeniach.

Ula: Spontaniczna decyzja

- Najbardziej tęskniłam za kuchnią mojej mamy zwłaszcza, kiedy była Wielkanoc i rozmawiałam z rodziną przez Skype, oni pokazywali mi pyszne dania (mięso w Rosji jest dużo droższe), a my musieliśmy się zadowolić resztkami konserw, które nam zostały jeszcze z Polski.

Decyzję o wyjeździe do Moskwy podjęła na początku drugiego roku studiów. Spontanicznie złożyła podanie, kiedy pojawiła się informacja o stypendium. Wyjechała w marcu, razem z koleżanką z roku. Zaraz po wejściu do autobusu okazało się, że jadą z nimi jeszcze trzy studentki z innego uniwersytetu.

 

U cioci na imieninach czyli nieprawdopodobne acz prawdziwe przypadki niejakiego Grota.

Janusz Maliszewski   
poniedziałek, 17 czerwca 2013 00:37

Janusz MaliszewskiDawno, dawno temu żył sobie rycerz.

Historia trochę smędzi, więc do końca nie wiadomo, czy pro publico bono dał odpór wrażym siłom, czy też zarąbał kogoś, czy otruł. Tak czy tak, zasłużył się na tyle, że  nagrodzony został sporym kawałem ziemi na niespokojnym pograniczu z Księstwem Litewskim. Ze zwyczajowym załącznikiem – paroma setkami przodków przyszłych obywateli i obywatelek RP. Pogonił towarzystwo do roboty, położył zręby pod solidne grodziszcze i – jakże szybko - przyszło żegnać się z doczesnością. Rzecz jasna, z nadzieją, że na Sądzie Ostatecznym Pan doceni zasługi i to właśnie Grotowe imię wymienione będzie jako jedne z pierwszych.

A tu po paruset latach (a cóż to jest wobec wieczności?) nadzieja prysła, jak bańka mydlana. Imię zacnego rycerza zaczęto szarpać i tyrpać; zaczęto nim szermować, jubileuszyć, ideologizować i stawiać na piedestał. Do tego stopnia, że w mieście, co powstało na szczątkach pradawnego grodziszcza i co niejedną nawałę przetrzymało, Grota imieniem nazwano magazyn! I to aż dwojga zastosowań: społeczny oraz kulturalny.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 11